Janusz Rolicki dla Faktu: Szkoda, że prezydent zostanie w Warszawie

Władimir Putin nie ustępuje i kłamie o Polsce bez umiaru. Ostatnio wezwał do pomocy ministra Ławrowa, który z maestrią równą mistrzowi opowiadał o polskim współudziale w rozpętaniu II Wojny Światowej. Asumptem do tego była rezolucja Parlamentu Europejskiego poprzedzona dyskusją, w której na ZSRR – poprzedniku Rosji – nie zostawiono suchej nitki – pisze Janusz Rolicki.

Dla Moskwy Putina było to niespodzianką, bowiem sądzono, że wieloletnie ekscesy rządu PiS połączone z łamaniem polskiej demokracji sprawią, że Europa odwróci się od Polski. Nie odwróciła się i za to jej chwała.

Potwierdza to raz jeszcze, jak Polsce są potrzebni sojusznicy. Szczerze mówiąc, było przyjemnie słuchać wypowiedzi eurodeputowanych pokazujące, że świat nie uodpornił się jeszcze na kłamstwa Putina. I że pamięta, nawet po 80 latach, jaką rolę odegraliśmy jako naród i państwo we wrześniu 1939 roku. Naszą chwałą jest, że Polska przesądziła wówczas o losach świata. Gdyby bowiem Polska ułożyła się z Hitlerem, po pokonaniu przez niego Francji, Rosja padłaby przy pierwszej ofensywie, jeszcze w 1941 roku…

Teraz czeka nas w Jerozolimie druga runda upokarzania Polski, do której Putin szykuje się szczególnie. Są to obchody wyzwolenia obozu w Auschwitz, podczas których prezydent Rosji ma grać pierwsze skrzypce. Przeraziła mnie decyzja prezydenta Dudy o pozostaniu w Warszawie. Pamiętajmy, że nieobecni nie mają racji. Kiepską ma kancelarię prezydent Polski, skoro mając szlemowe karty w ręku, boi się konfrontacji z Putinem. Prawda, że niezaplanowanie jego wystąpienia jest nietaktem ze strony premiera Benjamina Netanjahu, ale po obradach bez jego wypowiedzi, konferencja prasowa Dudy mogłaby być szlagierem światowym. Na tej konferencji nasz prezydent zamknąłby usta Putinowi, wyciągając ponownie na światło dzienne mord katyński. Rozstrzelanie 25 tysięcy polskich oficerów i rezerwistów z cenzusem nie ma sobie równych w dziejach współczesnych.

Wystarczyłoby, gdyby prezydent przypomniał, że NKWD mordowało oficerów polskich, nie oglądając się na ich narodowość i wyznanie, w tym kilka tysięcy naszych obywateli wyznania mojżeszowego pojmanych przez Armię Czerwoną. Wtedy Sowieci nie różnili się od hitlerowców. Są na to dokumenty przekazane przez prezydenta Borysa Jelcyna, w tym uchwała Biura Politycznego KPZR z podpisami Stalina, Mołotowa, Woroszyłowa i innych. Ten mord poprzedził praktycznie Holocaust, który na dobre rozpoczął się w 1941 roku.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*