Organizacja Narodów Zjednoczonych stoi w obliczu poważnych problemów finansowych z powodu zaległości w płatnościach ze strony Stanów Zjednoczonych i Chin – podaje „Wall Street Journal”. Według doniesień, Waszyngton jest winny organizacji ponad cztery miliardy dolarów, a zaległości Pekinu sięgają 455 milionów dolarów. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres ostrzega przed realną perspektywą finansowego załamania ONZ, które może nastąpić już w połowie sierpnia.
Budżet ONZ w znacznym stopniu opiera się na wpłatach USA i Chin. Wkład finansowy obu tych krajów stanowi łącznie 42% całego funduszu. Stany Zjednoczone pokrywają 22% budżetu, podczas gdy udział Chin wzrósł w ciągu ostatnich dziesięciu lat z 5% do ponad 20%.
Mimo ostatniego przelewu na kwotę 850 milionów dolarów, Chiny wciąż pozostają dłużne znaczną sumę. Jednocześnie Pekin nie rezygnuje z delikatnych uszczypliwości, podkreślając swoje znaczenie finansowe w strukturach ONZ.
Tymczasem USA z prezydentem Donaldem Trumpem na czele, który uważa finansowanie ONZ za marnotrawstwo publicznych środków, zadecydowały o wycofaniu wsparcia dla niektórych programów i agencji organizacji, jak np. Światowa Organizacja Zdrowia. Amerykańskie wsparcie może być kontynuowane, ale ich zdaniem konieczne są redukcje kosztów, w tym redukcja zatrudnienia i ograniczenie wydatków na podróże.
ONZ podejmuje już działania oszczędnościowe, likwidując 3 tysiące miejsc pracy i ograniczając wydatki na misje pokojowe. Sekretarz Guterres porównuje sytuację budżetową organizacji do „kafkowskiego cyklu”, gdzie niewydane środki muszą być zwracane członkom zgodnie z ich zadłużeniem, bez względu na to, czy dokonali oni płatności.
Z powodu rosnących zaległości, Stanom Zjednoczonym grozi utrata prawa głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, jeśli nie uregulują zadłużenia w ciągu dwóch lat. Obecne kalkulacje wskazują, że możliwe będzie to już w 2027 roku.








Dodaj komentarz