Jak Jarosław Kaczyński stracił władzę i kto mu ją zabrał [OPINIA]

Ci, którzy sądzą, że polską polityką rządzi jeszcze Jarosław Kaczyński, są w błędzie. Prawda jest taka, że bardziej niż szef PiS, rządzi dziś Zbigniew Ziobro. Ale nie tylko on… – pisze Agnieszka Burzyńska, publicystka Faktu.

Jarosław Kaczyński lubi podkreślać, że „ogon nie będzie merdał psem”. To jedno z ulubionych powiedzonek prezesa PiS, odnoszące się do mniejszych koalicjantów w Zjednoczonej Prawicy, zwłaszcza do Solidarnej Polski. Do niedawna połajanki Kaczyńskiego przynosiły rezultaty. Posłowie związani ze Zbigniewem Ziobrą w obawie przed przyśpieszonymi wyborami i utratą wpływów w różnych instytucjach i spółkach, głosowali tak, jak życzył sobie tego lider Zjednoczonej Prawicy.

Ostatnio jednak to się zmieniło. Politycy Solidarnej Polski twardo stawiają swoje warunki, przypierając do muru zarówno rząd jak i kierownictwo PiS.

Współpracownicy prezesa PiS z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy Ryszard Terlecki mawiał o Solidarnej Polsce: „damy im po łapkach”. W ten sposób w imieniu Nowogrodzkiej (tak określa się kierownictwo PiS, od nazwy ulicy w Warszawie, przy której znajduje się siedziba partii) mówił, gdy posłowie od Ziobry głosowali wbrew PiS-owi. Dziś wicemarszałek Sejmu pytany o większość potrzebną do przegłosowania różnych projektów, które nie podobają się ludziom Ziobry, nie ma już w sobie tego luzu.

Oczywiście, minister sprawiedliwości jest na kontrze przede wszystkim do premiera. Dobrze o tym świadczy jego niedawny wywiad dla międzynarodowego dziennika gospodarczego „Financial Times”. Ukazał się akurat przed unijnym szczytem w Brukseli, na których pojechał Mateusz Morawiecki. Minister Sprawiedliwości odnosił się do groźby dalszego wstrzymywania wypłat funduszy unijnych dla Polski, poniekąd recenzując postawę szefa polskiego rządu.

„Polska powinna odpowiedzieć na szantaż UE wetem we wszystkich sprawach, które wymagają jednomyślności w UE. Polska powinna też zrewidować swoje zaangażowanie w unijną politykę klimatyczno-energetyczną, która skutkuje drastycznymi podwyżkami cen energii” – mówił dziennikarzom „FT” Ziobro. Cóż, takie wypowiedzi niczego premierowi nie ułatwią…

Ziobro uderza w anytyunijne tony od dawna, ale dopiero po wyrzuceniu z rządu Jarosława Gowina, jego siła istotnie wzrosła. Szef Solidarnej Polski wie, że bez jego ludzi Kaczyński nie ma większości, choćby udało mu się podkupić jeszcze kilka posłów. Rząd bez Solidarnej Polski nie jest w stanie przeforsować żadnego projektu ustawy. Najlepiej widać to na przykładzie pomysłów wprowadzenia pewnych, nawet najbardziej łagodnych, obostrzeń dla antyszczepionkowców i osób, które nie dysponują paszportami covidowymi. Moim zdaniem Minister Sprawiedliwości roztoczył opiekę nad tym środowiskiem, włączając je jednocześnie w wewnętrzną walkę w Zjednoczonej Prawicy.

Jeśli więc zgodzimy się, że ogon dziś macha psem, to Kaczyńskim rządzą Ziobro i antyszczepionkowcy.

Kaczyński wydaje się w tej sytuacji pogubiony i bezradny. Nie pomaga mu także sprawa Łukasza Mejzy. Od bardzo wpływowego polityka PiS usłyszałam, że posłowie są wściekli na to, że Kaczyński rozdaje stanowiska osobom spoza partii, „płacąc” za pojedyncze głosy, a wierni towarzysze nic z tego nie mają. Coraz częściej słychać, że podwyżka pensji dla parlamentarzystów, zarządzona jakiś czas temu przez prezesa PiS, już nie wystarcza do zaspokojenia apetytów.

Jakie wyjście z takiej sytuacji ma Jarosław Kaczyński? Albo próbować trwać i akceptować fakt, że ogon już na dobre merda psem, albo zdecydować się na przyśpieszone wybory. I to naprawdę się zdecydować, a nie tylko grozić nimi, bo te groźby robią coraz mniejsze wrażenie.

Politycy związani z ministrem sprawiedliwości dają do zrozumienia, że w razie takiego scenariusza są dogadani z Konfederacją, a wszelkie sondaże pokazują, że PiS nie mógłby już rządzić samodzielnie. Pojawiają się głosy, że ekipa rządząca zacznie podchody pod ludowców, gdzie nieco wpływów odzyskał Waldemar Pawlak, uważany za zwolennika współpracy z PiS. Dopóki prezesem PSL jest Władysław Kosiniak-Kamysz ten scenariusz ma być niemożliwy. Najprawdopodobniej więc czeka nas pierwsze rozwiązanie i dalsze osłabianie Kaczyńskiego i Morawieckiego przez Ziobrę. Minister sprawiedliwości poczuł, że wiatr wieje w żagle i na pewno nie odpuści.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!