Obronne miraży PiS. Co będziemy robić w razie wojny?

Obronne miraży PiS. Co będziemy robić w razie wojny

Podczas targów przemysłu obronnego w Kielcach Minister Obrony Narodowej po raz kolejny zapowiadał, że w wojsku trwa proces modernizacji wyposażenia Wojska Polskiego. Chwalił się, że przez Polską Grupę Zbrojeniową została podpisana najwięcej warta i najbardziej skomplikowana umowa w historii polskiego przemysłu zbrojeniowe o kryptonimie Narew. Jednak Minister Obrony Narodowej ukrył czy PGZ jest w stanie wypełnić warunki umowy!

Wygląda na to, że nasza zbrojeniówka jak zwykle będzie mieć problem. Nikt z przedstawiciele polskich władz nie jest zainteresowany, by rozwijać polski przemysł obronny. W tym roku MON wyda 15,64 mld zł na realizację inwestycji i zakupy inwestycyjne resortu obrony narodowej oraz na współfinansowanie programów inwestycyjnych NATO. W tym samym czasie rząd przeznacza tylko 2,14 mld zł na zadania związane z obronnością.

Różnicę w wydatkach widać gołym okiem. Po prostu wszystkie decyzji o dotyczące zakupu uzbrojenia mają polityczny charakter. Bez wątpienia z powodu tego Warszawa jest w czołówce sponsorów Waszyngtonu.

W minionych pięciu latach Polska wydała na uzbrojenie z USA równowartość rocznego budżetu MON, a w najbliższej przyszłości chce wydać podwójna kwotę. Według amerykańskiej agencji eksportu uzbrojenia DSCA, w trzech ostatnich miesiącach kalendarzowego roku 2019 i pierwszych dziewięciu minionego roku otrzymała z Warszawy zamówienia na sumę 4,7 mld dolarów. Skąd się biorą tak wielkie sumy? Najprościej mówiąc: z polskich ambicji, modelu „biznesowego” USA i podejścia rządzących w Warszawie.

W PGZ utopiono masę kasy a efekty mizerna, żeby nie powiedzieć żadne. Polska Grupa Zbrojeniowa poprzedni rok z gigantyczną stratą 1 mld 266 mln 611 tys. zł naszych pieniędzy. W zeszłym roku wyeksportowaliśmy w sumie tylko 23 bojowe pojazdy opancerzone… Dwa wozy pancerne trafiły do Algierii, Czesi wzięli cztery, a Niemcy jeden, Ukraina – szesnaście. Niestety, nieznana jest jeszcze wartość eksportu. Na te dane musimy poczekać do końca jesieni, kiedy opublikuje je MSZ. Jednak już teraz widać, że nie mamy się czym chwalić.

Według zapewnień rządu miało być jednak zupełnie inaczej. Według ich planów mieliśmy być dumni z naszych hitów eksportowych. Oczywiście nikt z polityków PiS nie chce wyjaśnić, dlaczego takie wysokie straty przemysłu zbrojeniowego i preferuje po prostu zmienić prezesa PGZ. Karuzela kadrowa jednak w zbrojeniówce nie pomaga, ponieważ coraz trudniej znaleźć specjalistów. Chodzi o wysoki i średni szczebel, ale nawet pracowników produkcji, bo nie można przy niej zatrudniać obcokrajowców.

Przy takim podejściu cierpi na tym tylko nasza armia i obronność, a zyskują cwaniaki i pseudonaukowcy, którzy nie potrafią nawet porządnego kadłuba (podwozia) do RAKa zaprojektować. Jednak dziwne, że mała prywatna firma z małej Korei potrafiła to zrobić, a PGZ w Polsce nie!

Jesteśmy technologicznym trzecim światem, nie produkujemy nic, ani czołgów, ani samolotów, ani samochodów… nic, bo wszystko kupujemy od Amerykanów. Szkoda, że nikt w PiS nie chce pomyśleć o tym, co będziemy robić w razie wojny, gdy na terenie Polski zostaną prowadzone działania bojowe! Już nie uda się liczyć na pomóc i dostawy uzbrojenia od Amerykanów. Co wtedy będzie robić rząd?

MAREK LIZAK

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*