Niemal wszyscy PRZECIW Kaczyńskiemu, nawet mateczniki PiS

wszyscy PRZECIW Kaczyńskiemu

Ipsos dla OKO.press: Forsowany przez Kaczyńskiego pomysł, by urządzić Polakom wybory 10 maja, jest powszechnie odrzucany. Popiera go ledwie 19 proc. Przeciw jest 4 razy więcej – 78 proc. Nawet najzagorzalsi zwolennicy PiS chcą przełożenia wyborów. Kantar dla „Wyborczej”: wybory w czasach epidemii Duda wygrałby w I turze z poparciem 66 proc. To wiele wyjaśnia.

Za pośrednictwem renomowanej pracowni Ipsos, z którą OKO.press regularnie współpracuje, zadaliśmy w poniedziałek i wtorek (23 i 24 marca) najgorętsze polityczne pytanie czasów koronawirusa: co ludzie myślą o pomyśle, by planować, przygotowywać, a także przeprowadzać wybory prezydenckie w czasach epidemii? Jarosława Kaczyński prze do ich przeprowadzenia, ostatnio także premier zapowiedział, że matury i wybory odbędą się w terminie.

Okazuje się, że polityczny manewr PiS jest powszechnie odrzucany przez Polki i Polaków (nie było różnic płci). Za utrzymaniem terminu 10 maja jest zaledwie 19 proc. osób badanych, w tym zdecydowanie – 7 proc. Cztery razy więcej (78 proc.) jest przeciw takim wyborom: 61 proc. zdecydowanie, a 17 proc. raczej.

Jak widać na wykresie powyżej (tym razem w formie leżącego paska), ocena jest wręcz miażdżąca, nigdy jeszcze żaden projekt PiS, nie został tak powszechnie odrzucony. Nawet najbardziej kontrowersyjne pomysły, jak „deforma edukacji”, wycinka Puszczy Białowieskiej, trzymanie się węgla zamiast OZE w energetyce, nie mówiąc o podważaniu państwa prawa, znajdowały poparcie wiernego elektoratu PiS. Nie tym razem.

19 proc. poparcia oznacza, że co najwyżej połowa elektoratu PiS jest za wyborami 10 maja, a zdecydowanie za – maksymalnie jedna szósta.

W ostatnim sondażu Ipsos dla OKO.press z lutego 2020 poparcie dla PiS deklarowało bowiem 38 proc. osób badanych.

Zgodnie z kalendarzem wyborczym do 20 marca należało powołać okręgowe, a do 20 kwietnia obwodowe komisje wyborcze. Jak pisaliśmy w OKO.press, same wybory, nawet przy niskiej frekwencji, mogłyby rozniecić epidemię. A 270 tys. członków komisji wystąpiłoby jak oddział szturmowy COVID-19.

Władze samorządowe wielu miejscowości wyrażają stanowczy protest, a burmistrz mazowieckiego Błonia poinformował PKW, że nie widzi możliwości przeprowadzenia wyborów bezpiecznie dla zdrowia mieszkańców. Zakończył ostrzeżeniem, że wszelkie konsekwencje ewentualnego przeprowadzenia wyborów spadną na administrację rządową, w tym PKW i powołał się na art 165 kodeksu karnego:

„Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wiel­kich rozmiarach powodując zagrożenie epidemiologiczne lub sze­rzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej (….) jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Takich wyborów nie chcą nawet najstarsi

Sondaż OKO.press pokazał, że odrzucenie wyborów 10 maja jest powszechne, ale nasilenie tego odruchu jest różne. W grupach wiekowych zasada okazała się jasna:

im młodsi badani, tym bardziej przeciw wyborom w czasach epidemii, w grupie 18-39 lat aż 91 proc. było za ich przełożeniem.

Może to wynikać z większej troski o swoje zdrowie i wyższy poziom lęku przed epidemią w tej grupie.

Najstarsi to zaplecze wyborcze PiS, ale nawet w grupie 60 plus większość (59 proc.) była za przełożeniem wyborów, w tym 46 proc. zdecydowanie a 13 proc. raczej.

Nawet mniej wykształceni nie chcą

W lutowym sondażu OKO.press poparcie dla PiS deklarowało 45 proc. osób z wykształceniem podstawowym i aż 59 proc. (!) z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Teraz jednak w większości – odpowiednio – 64 proc. i 75 proc. te grupy były za przełożeniem wyborów. Wśród ludzi po studiach chce tego aż 88 proc. (!), z tego 72 proc. zdecydowanie.

Nawet na wsi nie chcą

W lutowym sondażu Ipsos dla OKO.press 51 proc. mieszkańców wsi wybierało PiS. Tymczasem teraz aż 76 proc. odrzuca pomysł forsowany przez Jarosława Kaczyńskiego i rząd Morawieckiego, w tym 53 proc. zdecydowanie! Okazuje się, że partii rządzącej udało się zmobilizować przeciwko sobie ogromny odruch niechęci także wśród zagorzałych wiejskich wyborców.

W największych miastach, które są najbardziej zagrożone epidemią, a zarazem najbardziej niechętne władzy, aż 90 proc. jest za przesunięciem wyborów , w tym 76 proc. zdecydowanie.

Duda w I turze: w trakcie epidemii – 65 proc., po epidemii – 44 proc.

W opublikowanym w środę 25 marca sondażu Kantar dla „Wyborczej”, poglądy na temat przełożenia wyborów były niemal takie same jak w badaniu Ipsos: 73 proc. Polaków popiera ich przełożenie – z powodu epidemii – na później. Tylko 19 proc. uważa, że powinny się odbyć 10 maja. Te dwa sondaże się nawzajem uwiarygadniają.

„Wyborcza” zadała jeszcze jedno interesujące pytanie: jak byś głosował/a w czasie epidemii, a jak po jej zakończeniu. Wyniki pokazują, że głosowanie w czasach panowania koronawirusa faworyzuje Dudę dając mu zwycięstwo z ogromną przewagą 66 proc. już w pierwszej turze, bo głównie wyborcy PiS pokonaliby strach i poszli głosować.

Co ciekawe, deklarowany lęk przed epidemią nie był wśród wyborców PiS mniejszy niż w innych elektoratach.

W wyborach  przeprowadzonych w normalnych warunkach Duda dostałby w I turze 44 proc., minimalnie więcej niż w sondażu Ipsos dla OKO.press z lutego (41 proc.) W tamtym badaniu  w II turze Duda (statystycznie, różnice były 2 pkt proc.) remisował z Kidawą-Błońską, Kosiniakiem-Kamyszem, a nawet z Hołownią.

OKO.PRESS

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

17 Komentarze

  1. Ja też ich wybrałem.i przepraszam.ostatnio Io już na nich nie glosowalem..ci ludzi ..mnie zawiedli..teraz to widać..stracili głowę dla władzy..zupełnie..żyją w jakimś wymyślonym świecie..

  2. On robi wszystkim na przekór. Sam jest chroniony a resztę ma gdzieś. Ważny jest on sam tu i teraz. Pora aby wszyscy to zrozumieli i nie dali sobą pomiatać bo inaczej nie można tego nazwac zwłaszcza teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*