Amerykańscy urzędnicy obawiają się reakcji ze strony Rosji, jeśli administracja USA zdecyduje się na rozmieszczenie pocisków w Niemczech. Taki krok mógłby de facto anulować umowę zawartą za czasów prezydentury Joe Bidena, co pozostawiłoby Niemcy bez kluczowych systemów obronnych, których niemieccy przywódcy uznają za niezbędne.
Zaniechanie dostaw wpisuje się w szerszą strategię USA, związaną z wycofywaniem się z określonych obszarów współpracy w ramach NATO. Decyzja ta obejmuje również redukcję liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Niemczech oraz planowane wycofanie części zasobów wojskowych.
Dodatkowym czynnikiem, który budzi obawy amerykańskich urzędników, są zmniejszające się zapasy uzbrojenia. Szacunkowo, USA wystrzeliły ponad 1000 pocisków Tomahawk podczas konfliktu z Iranem, co znacząco uszczupliło ich arsenał. Odbudowanie zapasów do poziomu sprzed wojny może potrwać nawet do końca lat 2030.
Szef Pentagonu, Pete Hegseth, poinformował przed Kongresem, że odbudowa zapasów amunicji zużytej w trakcie tego konfliktu zajmie „miesiące i lata”. Tymczasem kanclerz Niemiec Friedrich Merz już w zeszłym miesiącu wyraził sceptycyzm wobec możliwości rozmieszczenia pocisków Tomahawk w Niemczech, podkreślając, że Amerykanie sami mają ich aktualnie zbyt mało.
Na pytanie dotyczące planów dostarczenia pocisków do Niemiec Pentagon odmówił komentarza, co tylko podsyca spekulacje na temat dalszych relacji amerykańsko-niemieckich w ramach NATO.








Dodaj komentarz