Siły zbrojne Hutich, za pośrednictwem swojego rzecznika, ogłosiły wprowadzenie morskiego embarga skierowanego przeciwko Arabii Saudyjskiej. Rebelianci określili to jako odpowiedź na trwającą blokadę Jemenu przez Rijad, uznając swoje działania za zgodne z zasadą „oko za oko”. Władze w Rijadzie jak dotąd nie skomentowały zapowiedzi Hutich.
Eksperci podkreślają, że nawet same groźby mogą wywołać niepewność wśród armatorów, wpływając tym samym na działalność saudyjskich portów. Ważnym pytaniem pozostaje, czy Huti zdecydują się na rzeczywiste ataki na statki.
Wzrost napięcia między Arabią Saudyjską a Hutimi nastąpił po niedawnym ostrzale rakietowym królestwa oraz oskarżeniach rebeliantów o bombardowanie lotniska w Sanie. Ruch ten przerwał czteroletni rozejm między stronami konfliktu.
Ogłoszenie embarga zbiegło się z nasilającym się konfliktem na linii USA-Iran. Zdaniem analityków zaburzenia w rejonie cieśniny Bab al-Mandab mogą mieć poważne konsekwencje dla światowego handlu, w tym transportu ropy naftowej. Jest to kluczowy szlak transportowy, przez który przebiega 12% światowego handlu.
Obecna eskalacja w regionie Zatoki Perskiej wpływa na wzrost cen ropy na światowych rynkach, co ma bezpośrednie przełożenie na ceny paliw w Europie, w tym w Polsce. Od początku lipca ceny benzyny na stacjach przekroczyły 7 zł za litr, a olej napędowy może osiągnąć cenę 8 zł za litr.
Pół roku temu rząd Polski zakończył program regulowanych cen paliw, co było reakcją na wzrastające koszty energii. Decyzje te determinują obecne ceny na stacjach paliw.
Sytuacja w regionie obarczona jest dużym ryzykiem destabilizacji, a działania Hutich i odpowiedź Arabii Saudyjskiej będą uważnie obserwowane przez społeczność międzynarodową.








Dodaj komentarz