Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowych Ręczajach stali się nieoczekiwanymi ofiarami akcji ratunkowej. W trakcie walki z pożarem lasu w podwarszawskiej miejscowości Międzyleś, który objął 300 hektarów, doszło do poważnej awarii ich jedynego wozu strażackiego. Silny wiatr dodatkowo utrudniał działania gaśnicze, co czyniło akcję wyjątkowo wymagającą.
Na miejscu pożaru pojawiły się trzy jednostki OSP, w tym strażacy z Nowych Ręczajów. Niestety, pojazd, który służył im przez lata, odmówił posłuszeństwa w najgorszym możliwym momencie. Podczas akcji doszło do przepalenia instalacji, co wyłączyło auto z użytku. „Było to nasze jedyne auto, a teraz nie mamy do dyspozycji żadnego pojazdu ratowniczo-gaśniczego” – mówi Jarosław Jachacy, przedstawiciel OSP Nowe Ręczaje.
Strażacy zdecydowali się na zorganizowanie zbiórki pieniędzy na nowe auto. Dotychczasowy pojazd, jak tłumaczy Jachacy, miał 30 lat, a w ich jednostce służył od siedmiu. Był zakupiony jako używany, ale mimo wieku dobrze spełniał swoją rolę. „Stare i dobre są tylko skrzypce i wino, auta niestety nie” – dodaje.
Z potrzebnych 200 tys. zł zdołali uzbierać część kwoty. Pieniądze te mają zostać przeznaczone na sprawny, używany samochód ratowniczo-gaśniczy. Nowy wóz, którego koszt wynosiłby milion złotych, pozostaje poza zasięgiem strażaków. Na szczęście, samorząd lokalny zadeklarował pomóc w miarę możliwości, czy to poprzez bezpośrednie wsparcie finansowe, czy pomoc w zakupie brakującego sprzętu.
OSP w Nowych Ręczajach, gdzie służy 40 strażaków, dotychczas interweniowała około 35 razy w bieżącym roku. Utrata pojazdu sprawia, że obecnie nie są w stanie w pełni realizować swoich obowiązków. W sytuacjach alarmowych muszą polegać na prywatnych samochodach, co znacznie komplikuje ich działania i wpływa na bezpieczeństwo całej okolicy.








Dodaj komentarz