Wsparcie dla Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego Telewizji Republika, nadeszło ze strony prezydenta Karola Nawrockiego po kontrowersyjnej interwencji policji w jego domu. Sakiewicz utrzymuje, że funkcjonariusze wtargnęli do jego mieszkania bez nakazu i przeszukali je. Policja jednak podaje inną wersję wydarzeń, twierdząc, że interveniowała po otrzymaniu fałszywego zgłoszenia o zagrożeniu.
Do incydentu doszło w piątek, kiedy to kilku policjantów miało wejść do mieszkania Sakiewicza. Publicysta stwierdził, że policjanci nie posiadali oznaczeń i odmówili wylegitymowania się. Dodatkowo jego asystentka została skuta kajdankami i pozostawiona na ulicy. Wypowiedzi te wzbudziły natychmiastową reakcję rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza, który w mocnych słowach skrytykował działania funkcjonariuszy. „Gdy władza podnosi rękę na media, kończy się demokracja” – napisał.
Z kolei aspirant sztabowy Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II zapewniła, że funkcjonariusze byli umundurowani i wylegitymowali się, a sytuacja zostanie dokładnie przeanalizowana na podstawie nagrań z monitoringu. Policja przyznała także, że ostatnio spotyka się z nasilonymi działaniami dezinformacyjnymi, w wyniku których do wielu instytucji trafiają fałszywe informacje o zagrożeniu.
Sakiewicz podkreśla, że policja działała na podstawie mylnych sygnałów, które mają na celu destabilizację bezpieczeństwa. Komenda Stołeczna Policji w swoim oświadczeniu podkreśliła natomiast, że każde zgłoszenie jest skrupulatnie weryfikowane, niezależnie od instytucji, którą dotyczy.
Sprawa Sakiewicza ponownie wzbudza debatę na temat wolności mediów i demokracji w Polsce. Publicystyka wskazuje na potrzebę transparentności i poszanowania praw obywatelskich, szczególnie w kontekście interwencji służb mundurowych. Rzecznik prezydenta i sam redaktor jasno wyrazili swoje obawy co do takich działań, wskazując na potencjalne zagrożenie dla swobody dziennikarskiej w kraju.








Dodaj komentarz