Po ponad miesiącu od wyborów prezydenckich w Peru zakończono liczenie głosów z pierwszej tury. Wścigająca na stanowisko prezydenta konserwatystka Keiko Fujimori i lewicowiec Roberto Sanchez zmierzą się w drugiej turze, zaplanowanej na 7 czerwca. Przewlekłe liczenie głosów wywołało kontrowersje, prowadząc do oskarżeń i aresztowania wysokiego rangą urzędnika wyborczego Jose Samame Blasa za niedopełnienie obowiązków. Blas został zatrzymany przez peruwiański Dział Antykorupcyjny w związku z uchybieniami logistycznymi podczas dystrybucji materiałów wyborczych. Również Pier Corvetto, były szef Państwowego Urzędu ds. Procesów Wyborczych, złożył rezygnację w kwietniu, co ma pomóc odbudować zaufanie obywateli przed drugą turą. Przedłużające się liczenie głosów doprowadziło także do zakazu opuszczania kraju przez Corvetto na półtora roku. Keiko Fujimori, córka byłego prezydenta Alberta Fujimoriego, uzyskała 17 proc. głosów i zmierzy się z Roberto Sanchezem, który otrzymał 12 proc. Obaj kandydaci zmierzą się w atmosferze napięcia, zwłaszcza po oskarżeniach Sancheza o nieprawidłowości w księgowości partyjnej, które mogą skutkować ponad pięcioletnim wyrokiem więzienia. Warto wspomnieć, że Keiko Fujimori trzykrotnie wcześniej przegrywała w drugiej turze, co częściowo przypisuje się obciążającej politycznej spuściźnie jej ojca, skazanego na 25 lat więzienia za łamanie praw człowieka. Wyraźne osiem zmian na stanowisku prezydenta w Peru na przestrzeni ostatnich 10 lat wskazują na niestabilność polityczną w kraju.








Dodaj komentarz