Szefa MON nie interesuje wojsko. Kto wpycha Mariusza Błaszczaka na fotel premiera?

Kto wpycha Mariusza Błaszczaka na fotel premiera

Mariusz Błaszczak jest zupełnie bezbarwny, można lepić go niczym z plasteliny. To czyni go idealnym wykonawcą poleceń prezesa PiS. On może zajść daleko…

O Błaszczaku mówiono kiedyś, że nawet śpi w garniturze…

– Mariusz ma ambitne zaplecze, które wie, że jak on pójdzie do góry, to oni też. Dlatego pompują w nim ambicje. Powtarzają mu, że jakby się Morawieckiemu powinęła noga, to musi zostać premierem, w końcu szefował dwóm resortom siłowym. Budują jego wizerunek jako twardego gościa w mundurze, tylko że trudno taki wizerunek zbudować, gdy charakterologicznie to się nie skleja. Błaszczak nie jest twardym gościem, jest miły, sympatyczny, ale nie emanuje z niego przywództwo ani charyzma – mówią o byłym szefie MSWiA, a dziś MON ludzie, którzy dobrze go znają. Jako przewodniczący klubu parlamentarnego PiS za rządów koalicji PO-PSL, Błaszczak nie potrafił powiedzieć dwóch zdań bez wspomnienia o ówczesnym premierze Donaldzie Tusku.

Zdanie prezesa jest zdaniem Błaszczaka

Zarówno w PiS, jak i poza tą partią panuje zgoda, że Mariusz Błaszczak nie ma poglądów i własnego zdania. Jego poglądami są poglądy Jarosława Kaczyńskiego i wykona każde polecenie, które zrodzi się w siedzibie partii. Już jako burmistrz Woli, a potem Śródmieścia, gdy prezydentem stolicy był Lech Kaczyński, Błaszczak mówił o sobie “człowiek do wynajęcia”. Kariera w samorządzie nie trwała jednak długo, ponieważ dzisiejszemu szefowi MON powierzono funkcję szefa Kancelarii Premiera za pierwszych rządów PiS. Lata pracy u boku Kaczyńskich czynią go poważnym kandydatem na wszelkie możliwe stanowiska w centralnej polityce. Błaszczaka pilnować nie trzeba, on nie wbije prezesowi noża w plecy.

Szefa MON nie interesuje wojsko?

To możliwe. Skoro Błaszczaka można wstawić nawet w stojak na choinkę, po co ma sobie zawracać głowę konkretami? Politycy zajmujący się armią nie mają też wątpliwości, że zapowiedzi trzystutysięcznej armii to mrzonki, w których chodzi głównie o to, aby wicepremier od bezpieczeństwa zostawił po sobie w rządzie cokolwiek. Jeśli centrala przy Nowogrodzkiej uzna, że Morawiecki dopełnił dzieła rozkładu państwa, Błaszczak będzie jego idealnym następcą, ponieważ chodzi tylko o wykonywanie poleceń prezesa PiS. Kto chce, żeby Błaszczak stanął na czele rządu? Starzy wyjadacze partii – ci, którzy gardzą Morawieckim, a sami na fotel premiera nie mają szans. To ich chłodna kalkulacja – Błaszczak nie ma w PiS własnego zaplecza.

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!