Marszałek brytyjskiego sejmu zawstydza Marka Kuchcińskiego

Marek Kuchciński jest marszałkiem polskiego Sejmu już czwarty rok. Z kolei John Bercow w brytyjskim parlamencie pełni rolę spikera od 10 lat. Ale różni ich dużo więcej. Przede wszystkim inaczej traktują pieniądze podatników. Podczas gdy Kuchciński rozbija się rządowym samolotem, jego brytyjski kolega dojeżdża do pracy… metrem.

W środę opisaliśmy, jak marszałek Sejmu poleciał do rodzinnego Rzeszowa nowiutkim gulfstreamem. Godzina lotu takiej maszyny to, bagatela, 20 tys. zł! A na dodatek zabrał na pokład dwoje posłów PiS. Ta eskapada specjalnie nie dziwi, bo Marek Kuchciński lubi korzystać z przywilejów władzy.

W końcu jest drugą osobą w państwie, więc przysługuje mu limuzyna z ochroną czy darmowe bilety w samolocie rejsowym. To właśnie za jego kadencji cała praca posłów została ustawiona pod szefa partii, do której należy marszałek. A Bercow? Jako spiker brytyjskiej Izby Gmin jak nasz marszałek przewodniczy jej obradom. Ostatnio zasłynął tym, że powołując się na parlamentarny zwyczaj sprzed 400 lat, wywrócił plan premier Theresy May. Ale nie nadużywa władzy. Jest bezpartyjny, bo po wyborze na spikera wystąpił z Partii Konserwatywnej, do której należał.

Niedawno BBC „przyłapało” go, jak do parlamentu jechał metrem. W sweterku i z torbą przewieszoną przez ramię! Bez limuzyny, samolotu i plutonu ochroniarzy. Może to jest „służba zwykłym ludziom”?

FAKT24.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!