Na wyspie Phuket w Tajlandii setki demonstrantów żądały zamknięcia ośrodków ruchu Chabad oraz ograniczenia napływu izraelskich turystów. To kolejna odsłona długotrwałych napięć związanych z obecnością Izraelczyków w Tajlandii, które przybierają na sile od wojny w Strefie Gazy w październiku 2023 roku.
Protestujący zarzucają izraelskim i innym zagranicznym inwestorom nielegalną działalność gospodarczą oraz wykupywanie nieruchomości, co rzekomo szkodzi lokalnym przedsiębiorcom. Ośrodki Chabadu, prowadzone przez międzynarodowy ruch chasydzki w ponad 100 krajach, stały się punktem zapalnym lokalnych protestów.
Według tajlandzkiego ministerstwa turystyki, w 2025 roku Tajlandię odwiedziło ponad 410 tys. izraelskich turystów. Skupiają się oni głównie w regionach takich jak Phuket, Koh Samui i Koh Phangan, gdzie inwestują w turystykę i gastronomię, często podnosząc konkurencję dla lokalnych przedsiębiorców.
Tajlandzkie władze nakazały likwidację żydowskiego cmentarza w prowincji Chachoengsao. Organizacja ZAKA przybyła na miejsce, by zapewnić ekshumację zgodnie z zasadami judaizmu.
Pod koniec października tajlandzkie władze odebrały obywatelstwo naczelnego rabina Chabadu, Josefa Chaima Kantora, który mieszkał w kraju od 1993 roku, co tłumaczono jego rzekomym korzystaniem z amerykańskiego paszportu. Trwa dochodzenie dotyczące jego działalności gospodarczej.
Wzrost niechęci wobec izraelskich przyjezdnych przypisywany jest różnorodnym czynnikom, w tym niewłaściwemu zachowaniu turystów oraz obawom przed dominacją izraelskich przedsiębiorców w lokalnym rynku. Nacjonalizm i krytyka prowadzonej przez Izrael polityki również odgrywają rolę.
9 września, przed ośrodkiem Chabadu na Phuket, doszło do protestu, w trakcie którego skandowano propalestyńskie hasła, co doprowadziło do odwołania planowanej uroczystej kolacji z okazji żydowskiego Nowego Roku. Tego rodzaju incydenty podkreślają rosnące napięcia w regionie i wskazują na potrzebę dialogu i rozwiązania konfliktów.








Dodaj komentarz