Samolot wykorzystywany przez prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, zakończył zagraniczną podróż i wylądował w Krakowie. Maszyna ta, wracając do swojej stałej bazy w Małopolsce, zakończyła trwającą kilka dni wizytę w Londynie.
Zainteresowanie mediów wzbudziła decyzja o wylocie Zełenskiego z Kiszyniowa w Mołdawii, a nie jak dotychczas z Rzeszowa-Jasionki. Powodem tego mogą być napięcia dyplomatyczne między Kijowem a Warszawą po decyzji nadania jednej z jednostek wojskowych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”. Ukraińscy urzędnicy kategorycznie zaprzeczają, jakoby miało to wpływ na logistykę podróży.
Rzecznik ukraińskiego MSZ, Heorhij Tychyj, stwierdził, że kwestie logistyczne są czysto techniczne i nie należy ich upolityczniać. Podobne stanowisko zajął premier Polski, Donald Tusk, który podkreślił, że zmiana portu nie wynika z ograniczeń polskiej infrastruktury.
Kontrowersje wokół nadania jednostce wojskowej nazwy związanej z UPA wywołały dodatkowe napięcia. Prezydent Karol Nawrocki wnioskował o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego, ale decyzja w tej sprawie zostanie podjęta w późniejszym terminie.
W ostatniej podróży Zełenski spotkał się w Londynie z liderami europejskimi, takimi jak Keir Starmer, Friedrich Merz i Emmanuel Macron. Rozmawiano o bezpieczeństwie oraz wsparciu dla Ukrainy. Po wizycie, zgodnie z danymi AirNav Radar, samolot Zełenskiego skierował się do Krakowa, gdzie ma swoją techniczną bazę.
Sprawa zmiany trasy lotów prezydenta Ukrainy wciąż budzi zainteresowanie, jednak zarówno strona ukraińska, jak i polska nie przypisują jej politycznego znaczenia. Niemniej, napięcia w relacjach mogą utrudniać współpracę, szczególnie w kontekście historycznych sporów związanych z UPA i Wołyniem.
Zbigniew Rau, były szef MSZ, podkreślał, że trzeba rozumieć wrażliwość Polski w tych kwestiach. Wskazywał jednocześnie na konieczność utrzymania dialogu, by nie osłabić strategicznych relacji obu państw. Długotrwałe pojednanie ma szansę tylko przy uznaniu historycznych krzywd i prowadzeniu odpowiedzialnej polityki.








Dodaj komentarz