Podróż na Mauritius nie tylko dostarczyła mi zasłużonego odpoczynku, ale i pozwoliła spojrzeć na motoryzację z innej perspektywy. Spędziłem tam ponad dwa tygodnie, pokonując wypożyczonym autem 901 km, co w przypadku wyspy o wymiarach 60 na 40 km wydaje się sporym wyczynem. Mimo to, nie udało mi się zobaczyć wszystkiego. Kraj ten, będący jednym z najbogatszych miejsc Afryki, pozytywnie mnie zaskoczył swoją infrastrukturalną organizacją i różnorodnością motoryzacyjną.
Przez rdzeń wyspy biegną trzy główne autostrady: M1, M2 i M3. Zaskakujące jest, że na wyspie tej mieszka tylko 1,2 miliona ludzi, a autostrady te liczą łącznie 104 kilometry, często mając nawet trzy lub cztery pasy. Ciekawostką jest to, że przecinają je rondami, co w przypadku naszego rodzimego postrzegania ruchu, może budzić zdumienie.
Choć infrastruktura drogowa jest zróżnicowana – od nowoczesnych tras do bardziej prowincjonalnych odcinków – ogromne wrażenie robi ilość nowoczesnych aut. Średni wiek pojazdów wynosi tam około siedmiu, ośmiu lat, co jest znacznie korzystniejsze w porównaniu do Polski, gdzie średnia ta przekracza 16 lat. To efekt wysokiego opodatkowania na import starszych samochodów i wsparcia dla niskoemisyjnych modeli.
Mauritius to raj dla samochodów japońskich, które dominują na rynku, ze względu na swoje proste rozwiązania technologiczne i niezawodność. Popularność zdobywają także chińskie marki, choć nie tak szybko jak można by przypuszczać. Europejska motoryzacja posiada tam tylko skromny udział, co można uznać za wyraz miejscowych preferencji i historii kolonialnej wyspy.
Warto również zwrócić uwagę na ceny paliw, które mimo wyspiarskiego położenia są na poziomie około 4,95 zł za litr benzyny bezołowiowej. Kontrastuje to znacząco z cenami znanymi z greckich wysp, gdzie transport jest podnoszony jako argument jego wysokich kosztów.
Podczas dwutygodniowego pobytu poruszałem się Peroduą Axia – malezyjskim odpowiednikiem japońskiego Daihatsu Ayla, co pomogło mi docenić prostotę i trwałość lokalnych rozwiązań motoryzacyjnych. Samochód ten, wyposażony w litrowy silnik oraz czterobiegową automatyczną skrzynię biegów, bez problemu radził sobie na mauritiańskich drogach.
W porównaniu z europejskimi standardami, wybór pojazdów na Mauritiusie jest naprawdę szeroki. Mieszkańcy mogą pozwolić sobie zarówno na zakup prostej japońskiej maszyny jak i nowoczesnego europejskiego elektryka. Choć chińskie marki dopiero wchodzą na rynek, konkurują z nimi dobrze zakorzenione sprowadzane modele japońskie.
Podsumowując, Mauritius, choć zdaje się nieco oddalony od europejskich standardów, imponuje podejściem do mobilności i różnorodnością dostępnych pojazdów. Widać, że kraj ten wybrał swoją własną drogę, czerpiąc to, co najlepsze z różnych motoryzacyjnych światów.








Dodaj komentarz