Donald Tusk boi się sfałszowania kolejnych wyborów. Ma pomysł, jak do tego nie dopuścić

Donald Tusk obawia się, że najbliższe wybory mogą zostać sfałszowane i zamierza patrzeć rządzącym na ręce. Zrobi to wspólnie z Komitetem Obrony Demokracji, tworząc „system kontroli wyborów”. Były premier stwierdził też, że jego zdaniem Jarosław Kaczyński jest „zdrajcą polskiego interesu narodowego”.

Były premier Donald Tusk był gościem programu Onet Opinie, który poświęcono w dużej części promocji nowej książki pt. „Wybór”. Jest to zbiór wywiadów, które z politykiem przeprowadziła Anne Appelbaum. Podczas rozmowy nie mogło oczywiście zabraknąć bieżących tematów politycznych.

Donald Tusk wyjawił, dlaczego wszedł w bliższy kontakt z Komitetem Obrony Demokracji, występując między innymi podczas ostatniej konwencji tego ugrupowania. Były premier wyjawił, że razem z KOD podjęta zostanie próba stworzenia „systemu kontroli wyborów”, by zapobiec ewentualnym próbom fałszerstwa. Tych zaś Tusk nie wyklucza. – Wybory mogą być nie tylko nieuczciwe, ale także sfałszowane – uważa szef PO.

W podobny sposób zachowały się przed laty środowiska prawicowe, powołując do życia Ruch Kontroli Wyborów, mający zapobiec potencjalnym fałszerstwom na poziomie komisji obwodowych komisji wyborczych. Tusk uważa, że wówczas takie działania nie były zasadne.

– Nikomu nie przyszło do głowy na świecie podważać wyników wyborów w Polsce, kiedy ja byłem premierem. Nikomu nie przyszłoby do głowy manipulować w moich czasach, wykorzystywać mediów publicznych do prześladowania opozycji – powiedział były premier.

Lider Platformy Obywatelskiej odniósł się też do zjednoczeniowych planów opozycji, które, zdaniem niektórych polityków, pozwoliłyby w przyszłych wyborach zwyciężyć z Prawem i Sprawiedliwością. Przyznał, że najlepsza byłaby jedna, wspólna lista, jednak na obecnym etapie będzie powściągliwy w przedstawianiu konkretnych propozycji. Jednym z problemów, stojących na drodze zjednoczeniu wszystkich, ma być specyfika polskich wyborców.

– Polskie społeczeństwo ma charakter tradycjonalistyczny. To ma swoje dobre i złe strony, nie ma co się na to obrażać, trzeba wyciągać wnioski -stwierdził były premier.

Donald Tusk podkreślił, że nie czuje się liderem całej opozycji, a tytułowanie go w ten sposób „wywołuje niepotrzebne emocje u innych przywódców partii opozycyjnych”. Mimo tego mocno zdiagnozował polską opozycję.

– Opozycja do tej pory przegrywała wybory na własne życzenie. One nie musiały być przegrane – ocenił.

Donald Tusk nawiązał też do spotkania liderów partii konserwatywnych, jakie w weekend zorganizował w Warszawie Jarosław Kaczyński. Sam fakt, że „zaprosił polityków jawnie antyukraińskich i prorosyjskich” źle świadczy o intencjach szefa PiS. Zdaniem Tuska, obecnie niepodległość Polski zależy od tego, co dzieje się na Ukrainie.

– Każdy, kto naraża niepodległość Ukrainy na szwank, jest zdrajcą polskiego interesu narodowego – powiedział Donald Tusk. A to, jak twierdzi lider PO, właśnie robi teraz Jarosław Kaczyński.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!