Pościg za piratem drogowym. Policjanci użyli broni

Dolnośląscy policjanci zatrzymali pod Tarnowem pirata drogowego. Pijany 44-latek uciekał przez kilkanaście kilometrów. Zatrzymał się, gdy funkcjonariusze przestrzelili opony. Śledczy przesłuchają go, gdy tylko wytrzeźwieje. Grozi mu do 10 lat więzienia.

– Za pomocą sygnałów świetlnych i dźwiękowych policjanci wydali kierującemu polecenie do zatrzymania się. Mężczyzna nie zważając na wyraźny sygnał, rozpoczął niezwykle niebezpieczną ucieczkę drogą krajową nr 8. Łamał przepisy, popełniał liczne wykroczenia i nie zważał na innych uczestników ruchu, wielokrotnie zmuszając ich do nagłego hamowania. Swoim stylem jazdy stwarzał realne zagrożenie na drodze – relacjonuje st. asp. Katarzyna Mazurek z KPP w Ząbkowicach Śląskich.

Jak relacjonują funkcjonariusze, pościg trwał przez kilkanaście kilometrów Po chwili dołączył drugi, nieoznakowany patrol. Funkcjonariusze z użyciem sygnałów dźwiękowych i świetlnych nieustannie próbowali zatrzymać kierowcę. Mężczyzna brawurowo prowadził pojazd, stwarzając realne zagrożenie dla innych kierujących. Podczas prób jego zatrzymania uszkodzeniu uległy oba policyjne auta.

– W miejscowości Bardo policjanci po raz kolejny przy użyciu radiowozów chcieli zatrzymać mężczyznę. Funkcjonariusze wysiedli z radiowozu, a kierujący uszkodzonym pojazdem nagle ruszył w kierunku policjantów. Mundurowi widząc to wykorzystali broń służbową i oddali strzały w opony pojazdu, skutecznie go unieruchamiając – dodaje funkcjonariuszka.

Okazało się, że 44-letni kierowca ma w organizmie prawie 2,5 promila alkoholu. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Na razie nie został przesłuchany ani nie przedstawiono mu zarzutów. Śledczy muszą poczekać, aż wytrzeźwieje. Badają też bliższe okoliczności zdarzenia. Kierowcy grozi do 10 lat więzienia.

 Źródło:      policja.pl   

 Cieszymy się, że jesteś z nami. Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści. 

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*