Poświąteczne apele polityków. Wśród nich: mniej żryjcie!

Okres świąteczno-noworoczny, choć z założenia przyjemny, niesie często przykre konsekwencje. Wiele osób zapomina, że zbyt dużo spożytych kalorii wiążę się z przyrostem wagi. Jak więc zrzucić niechciane kilogramy? Fakt spytał o to polityków, którzy podali najskuteczniejsze ich zdaniem sposoby. Jedni stawiają na sport inni na brutalne, ale skuteczne środki, które można streścić w dwóch słowach: mniej żryjcie!

Najlepszą metodą na pozbycie się zbędnych kilogramów jest po prostu ich nie złapać. Ja nie mam z tym problemu, staram się zwyczajnie nie jeść tyle. Gdybym miała coś poradzić tym, którym ta sztuka się nie udaje, to nieuprawiającym czynnego sportu poleciłabym na początek spacery. Od tego można zacząć, a potem wdrażać jakieś większe aktywności. A tym, którzy – jak ja – uprawiali sport, polecam się zorganizować . Znaleźć grupę znajomych i wspólnie zacząć np. grać w kosza.

Moja metoda jest następująca: co tydzień gram z kolegami w koszykówkę, mam bieżnię w domu, której staram się używać dwa razy w tygodniu. Zbędne kilogramy „wybiegowuję i wyspacerowywuję”, ponieważ też chodzę na bardzo długie spacery. Więc moja metoda to bieg, kosz i piesze wędrówki. Jeśli miałbym coś polecić Polakom, powiedziałbym „idźcie na spacer!”. – Idźcie, nawet jeśli macie problemy np. z plecami. Idźcie, nawet jeśli się czasem nie chce. Czasem odpowiedzią na schorzenia, np. korzonki, które przeszkadzają w spacerowaniu jest nordic walking, bo odciąża. Spacerowanie jest ważne i nie chodzi o 15 minut, ale o 1,5 – 2 godziny. To bardzo pomaga w gubieniu tłuszczu, czasem dużo więcej niż wypocenie się na siłowni czy bieżni. Tylko na to też trzeba mieć jeszcze czas.

Posłanka stosuje mało popularną, ale nie zwykle skuteczną metodę: „MŻ”. Dopytywana o szczegóły, wyjaśnia: „MŻ” to skrót od „mniej żreć.” – Po prostu nie przejadam się, nawet nie najadam. W związku z tym nie mam potem problemu, żeby się odchudzać – mówi. – Nie trzymam specjalnej diety, tylko zwyczajnie jem tylko tyle, by być sytą i to wszystko. Wszystkiego, po troszkę, ale w małych ilościach, przez co nie mam żadnego problemu ze zrzuceniem nadwagi. Nie biegam, nie ćwiczę, raz na jakiś czas chodzę na basen. Posłanka dodaje, że i tak cały czas jest w ruchu. – Biegam ze spotkania na spotkanie, na zakupy, sprzątam w domu, zawsze jest coś do zrobienia, co wymaga ruchu – mówi i podkreśla, że to swoją metodę poleca wszystkim Polakom. – Nie siedzieć w fotelu z pilotem w ręku i się obżerać. „MŻ” i aktywny tryb życia – przekonuje.

Dwa lub trzy razy w tygodniu regularnie biegam lub jeżdżę na rowerze. Nie potrzebuje nowych postanowień związanych ze sportem. Po prostu podtrzymuje ten zwyczaj na przyszły rok. Wiadomo, że święta zawsze troszeczkę przynoszą kilogramy do przodu, bo zawsze posiady rodzinne są ich nieodłącznym elementem. Natomiast trzeba potem z powrotem wsiąść na rower, iść pobiegać czy pójść na basen i szybko tą nadwagę zrzucić.

Ja bardzo lubię sport. Pływam i chodzę na treningi ale jakoś po kampanii wyborczej zaprzestałem ze względu na aktywności i będę chciał wrócić do stałego działania. Lubię różne sporty ale głównie to jest pływanie, rower oraz jazda konna, do której bym chciał bardzo wrócić. W młodości ćwiczyłem jeździectwo na Legii. Mam też blisko do Fortów Bema, gdzie są konie więc być może do tego wrócę.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!