Wyznanie nauczyciela okrutnego mordercy. Co o nim mówi?

Zdzisław B. – nauczyciel Roberta J. oskarżonego o brutalne zabójstwo studentki religioznawstwa z Krakowa był badany przez policję wykrywaczem kłamstw. Funkcjonariusze trzykrotnie pobierali jego DNA i pytali go gdzie ukrył ciało. On sam twierdzi, że nie ma nic wspólnego z morderstwem. Śledczy zauważyli w mieszkaniu pedagoga podejrzane czerwone plamy. Mężczyzna tłumaczył, że były to ślady po zdartej lamperii.

Policjanci analizowali podejrzanie bliskie relacje Roberta J.,z jego nauczycielem z liceum – o 20 lat starszym Zdzisławem B. . Czy to możliwe, że morderca, który obdarł ze skóry 23-letnią studentkę religioznawstwa z Krakowa, zwierzył się ze wszystkiego dawnemu belfrowi? Obaj mężczyźni utrzymywali kontakty nawet po tym, jak główny podejrzany w tzw. „sprawie skóry” przeniósł się do innej szkoły. – Byłem trochę jak jego psychoterapeuta, zresztą lubiłem pracować z trudną młodzieżą. Robert wpadał w taki słowotok, miotał przekleństwa, był bardzo pobudzony. Sądziłem, że jak pozwolę mu się wygadać, to rozładuję jego agresję – relacjonuje były nauczyciel podejrzanego o brutalne zabójstwo w rozmowie z „GW”.

Oprawca oskórowanej Kasi miał często odwiedzać swojego nauczyciela. Zwierzał mu się z problemów z ojcem, który porzucił matkę dla innej kobiety. Zdradzał także pedagogowi sekrety dotyczące relacji damsko-męskich. – Bardzo chciał sobie znaleźć dziewczynę. Ale nie mógł. Był bardzo natarczywy. Kobiety się go bały– mówi nauczyciel Roberta J. w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Policjanci dwa razy odwiedzili nauczyciela w domu. Po raz pierwszy przesłuchiwano go w 1998 roku, kiedy szczątki Katarzyny Z. wyłowiono z Wisły. W 2012 roku, kiedy sprawę przejęło archiwum X, funkcjonariusze przeszukali mieszkanie byłego pedagoga Roberta J.. Ich uwagę przyciągnęły czerwone plamy na ścianach. Nauczyciel zapewniał wtedy, że były to fragmenty bordowej lamperii – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Powiernik Roberta J. był też jednym z bohaterów książki, którą pisał oprawca oskórowanej Kasi. Jego nazwisko było wymieniane także w pamiętnikach, które trafiły w ręce prokuratury. Dzięki nim policja trafiła na trop podejrzanego nauczyciela. Dokładna treść tych zapisków nie jest znana. Mężczyzna zapewnia, że jego kontakty z Robertem J. podejrzanym o zabójstwo Katarzyny Z. urwały się na początku XXI wieku.

Jak zginęła 23-letnia Katarzyna Z. z Krakowa?

Sprawą zabójstwa obdartej ze skóry studentki religioznawstwa przez dwadzieścia lat żyła cała Polska. Robert J. poznał 23-letnią Kasię w 1998 roku. Według niektórych źródeł dziewczyna była w nim zakochana. 12 listopada 23-latka pojechała z ze swoim przyszłym oprawcą do małego domku na obrzeżach Krakowa. To tam zabójca torturował ją i zdarł z niej skórę. Niewykluczone, że morderca inspirował się filmem „Milczenie owiec”. Matka Kasi zgłosiła jej zaginięcie. Sprawa zabójstwa wyszła na jaw kiedy fragmenty skóry Katarzyny zaplątały się w śrubę barki pływającej po Wiśle. Robert J. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Przebywa w celi dla niebezpiecznych więźniów.

GAZETA WYBORCZA

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*