Niemcy ZAMUROWALI wejście do meczetu. Polityka otwartych drzwi Merkel legła w gruzach

Zachowanie niemieckich polityków wszystkich ugrupowań, w tym także samej kanclerz Angeli Merkel pokazuje, że są oni zupełnie zdezorientowani i nie potrafią już zrozumieć oczekiwań sąsiadów, ani nawet własnych obywateli. Ich kurczowe trzymanie się „polityki otwartych drzwi” wobec islamskich uchodźców sugeruje, iż większość z nich jest całkowicie oderwana od rzeczywistości.

Już za rok w Niemczech odbędą się główne wybory parlamentarne, a za kilka dni lokalne wybory w Meklemburgii-Przedmurzu, więc kampania wyborcza idzie pełną parą. Choć Angela Merkel oraz CDU mają nadal zdecydowaną przewagę w sondażach, eksperci od wizerunku zaczynają się głośno zastanawiać, czy „polityka otwartych drzwi” tak zwana „Willkommenskultur” nie zaczyna być zbyt dużym obciążeniem.

Powrót do „niemieckiej wizji”

Już wydawało się (szczególnie w Polsce), że wizytach w krajach Europy środkowo-wschodniej Merkel zrozumiała, przynajmniej częściowo swoją błędną politykę, gdy tymczasem już następnego dnia w wywiadzie dla publicznej telewizji powróciła do swojej dawnej retoryki pouczania i straszenia innych. Wygląda na to, iż powodem dość szybkiego powrotu do wprowadzania „niemieckiej koncepcji” porządku w Europie, były liczne kąśliwe komentarze w prasie, sugerujące jej zbyt daleko posuniętą uległość wobec krajów byłego bloku wschodniego. Dlatego podczas wywiadu dla telewizji publicznej od nowa zaczęła mówić o tym, że to ona ma rację, że trzeba lepiej i bardziej sprawiedliwie rozdzielić uchodźców, którzy już znajdują się w Niemczech. I w tym kontekście dodała:

„Jest kilka krajów, które nie chcą brać udziału, a z kolei inne są bardziej otwarte”

Jak zwykle grzmiała przed kamerami, że każdy musi wnieść swój wkład w rozwiązanie tej sprawy i nie można akceptować stanowiska niektórych krajów, które twierdzą, że z zasady nie przyjmą muzułmanów, niezależnie od tego, czy jest to konieczne z powodów humanitarnych, czy też nie.

Uchodźcy głównym tematem kampanii wyborczej

Zarówno kanclerz Merkel jak i pozostali politycy już rozpoczęli swoje kampanie wyborcze. Merkel zamierza nadal trzymać się swojej „polityki otwartych drzwi”, bowiem pomimo dużego spadku jej pozycja mimo wszystko jest wyjątkowo mocna. Dlatego przy każdej okazji powtarza, że „Wir Schaffem Das – uda nam się”. Jest to wyjątkowo ryzykowana strategia, bowiem „polityka otwartych drzwi” traci zwolenników, a systematycznie rośnie w Niemczech liczba niechętnych wobec przyjmowaniu uchodźców i wobec ich obecności w sąsiedztwie. Oczywiście poprawność polityczna, oraz nachalna propaganda medialna powodują, że ludzie w dalszym ciągu boją się głośno wyrażać swoje opinie na ten temat, tym bardziej, że wszystkich sprzeciwiających się „polityce otwartych drzwi” od razu nazywa się ksenofobami, rasistami albo wręcz neonazistami. Ale coraz częstsze ekscesy kryminalne w wykonaniu islamskich uchodźców, ich rosnąca bezczelność i buta powodują, że strach maleje i przybywa zwolenników sprzeciwu wobec polityki obecnego rządu.

Ludzie zaczynają mieć dość

Społeczny sprzeciw wobec niekontrolowanego napływu islamskich uchodźców zaczyna być widoczny. Coraz więcej gazet ośmiela się publikować informacje o licznych ekscesach, do jakich w ostatnich dnach dochodzi w całym kraju. Media informowały, że w miejscowości Parchim nieznani sprawcy zamurowali wejście do tamtejszego meczetu, a na murze zostawili m.in. takie napisy:

„Uważacie się za wierzących, my was uważamy za agresorów”

Kilka dni temu w drugim programie telewizji publicznej wystąpił Bułgar, który stwierdził, że wraz z uchodźcami na teren Europy Zachodniej dostają się rzesze islamskich wojowników. Sugerował on, że stanowią oni nawet 30 procent wszystkich przybywających do Europy imigrantów. Także inne media zaczynają odważniej informować o ekscesach w wykonaniu uchodźców, do jakich dochodzi w miejscach publicznych, ale także o zbrodniach, jakich dopuszczają się oni wobec innych mieszkańców. Nic, więc dziwnego, że rośnie społeczne niezadowolenie z polityki obecnego rządu. Nawet ochoczo wspierający dotychczas „politykę otwartych drzwi” celebryci zaczynają krytykować Angelę Merkel. Alicja Schwarz znana niemiecka feministka, przedstawicielka tzw. Nowego Ruchu Kobiecego, która jeszcze rok temu z dumą powtarzała za kanclerz utarte slogany dotyczące polityki imigracyjnej dzisiaj rakiem wycofuje się z tych słów, przyznając, że zarówno ona, jak i wszyscy, którzy tej wizji ulegli, byli naiwni.

Liczne publikacje w niemieckiej prasie wskazujące, że obywatele w związku z napływem islamskich uchodźców zbroją się jak nigdy dotąd, także nie wpływają raczej na uspokojenie nastrojów społecznych. Podobnie jak dane podane przez Federalny Urząd Kryminalny, że tylko w tym roku zaginęło (zniknęli z ewidencji) w Niemczech ponad 9000 nieletnich uchodźców. Informacja w zasadzie niewinna, ale tylko z pozoru, bowiem to pokazuje rzeczywistość, z której wynika, że do końca nie wiadomo ilu uchodźców przybyło do Niemiec legalnie, a ilu nielegalnie. Z nieoficjalnych danych wynika, że statystyce zaginęło nawet ponad 200 tys. z wszystkich uchodźców.

WALDEMAR MASZEWSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*