Cywil od Macierewicza ZDEGRADOWAŁ pułkownika do stopnia szeregowca

Piotr Bączek, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, zdegradował do stopnia szeregowca płk. Krzysztofa Duszę. Powód? Kontakty z „Wyborczą”, TVN, TOK FM, Radiem ZET i RMF. To pierwszy taki przypadek w historii służb specjalnych.

 

Orzeczenie o degradacji zostało wydane 14 czerwca. Jak napisał w nim szef SKW Bączek, przestępstwo płk. Krzysztofa Duszy polegało na tym, że „działając z zamiarem bezpośrednim i nieposiadając [pisownia oryginału] upoważnienia Szefa SKW w zakresie kontaktów z mediami, przekroczył swoje uprawnienia”. Tu następuje wyliczenie wypowiedzi płk. Duszy udzielonych mediom 18 grudnia 2015 r. Tego dnia, a dokładniej: w nocy z 17 na 18 grudnia Bączek z ekipą zaufanych ludzi wkroczył siłowo do pomieszczeń Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, którym kierował płk Dusza.

Pruli sejfy, wyburzali ściany

Płk Krzysztof Dusza na czele Centrum stanął jeszcze przed przyjściem do MON Antoniego Macierewicza. Alarmował w pismach do prezydenta Andrzeja Dudy i sejmowej speckomisji o zamiarach sparaliżowania prac Centrum przez nowe kierownictwo SKW, które chciało tam wprowadzić swoich ludzi.

Powołując się na przepisy prawa i regulaminy, odmawiał przekazania dowodzenia jednostką bez zgody partnerów z NATO, w tym służb Słowacji, które współkierowały Centrum.

To właśnie sprawiło, że szef Bączek wszedł do Centrum z Żandarmerią Wojskową. Wejście pokonał zresztą dopiero następnego dnia, burząc ścianę między Centrum a siedzibą SKW. Dowódca oddziału żandarmerii, który nie chciał sforsować drzwi, został pozbawiony funkcji.

O nocnych działaniach Bączka płk Dusza zawiadomił media. Był to akt sprzeciwu wobec akcji, która odbiła się echem na całym świecie i wywołała protesty opozycji oraz zaniepokojenie strony słowackiej. Ekipa Bączka pruła sejfy w gabinetach i weszła do pomieszczeń zajmowanych przez słowackich oficerów. – Te działania były bezprawne i pozbawione sensu. Centrum jest instytucją międzynarodową, która nie podlega SKW, i powinna tu być wezwana ABW, która jest krajową władzą bezpieczeństwa. Poza tym wystarczyło wezwać mnie i moich współpracowników, a otworzylibyśmy pokoje, szafy czy sejfy. Nikt nie podjął nawet takiej próby – mówił wtedy „Wyborczej” płk Dusza.

Po przejęciu natowskiego Centrum MON i SKW podjęły akcję propagandową mającą zdyskredytować poprzednie kierownictwo. W prawicowych mediach pojawiły się zdjęcia butelek alkoholi znalezionych w pokojach i zarzuty, że na ścianach pomieszczeń były godła rosyjskich służb specjalnych.

„Niedopuszczalne zachowanie”

Równolegle szef Bączek wszczął wobec Duszy postępowanie dyscyplinarne, które zakończyło się właśnie orzeczeniem o degradacji oficera. „Niedopuszczalne jest aby decyzje przełożonych były kwestionowane przez podwładnych. Publiczna krytyka przełożonych godzi w dobre imię służby a obwiniony doskonale zdawał sobie sprawę, jaką szkodę może wyrządzić nadmierne zainteresowanie mediów działalnością służby, która ze swej natury powinna działać w sposób dyskretny” – napisał w uzasadnieniu Bączek, dodając, że motywacją Duszy było „utrzymanie zajmowanego stanowiska”. Zdaniem Bączka kara degradacji spełni funkcję „zapobiegania naruszeniom dyscypliny i utrzymania jej na właściwym poziomie” przez innych funkcjonariuszy. Czyli odstraszy ich od kontaktów z mediami.

Piotr Bączek to prawa ręka Antoniego Macierewicza. Za pierwszego rządu PiS razem z Macierewiczem zakładał SKW i likwidował WSI. Funkcję w służbach stracił po wyborczej klęsce PiS, potem działał w Klubach „Gazety Polskiej” i był sekretarzem Macierewicza w zespole smoleńskim. Jest wyznawcą teorii zamachu i współautorem „raportów smoleńskich” sugerujących, że za katastrofę z 10 kwietnia 2010 r. odpowiadają Donald Tusk i Władimir Putin.

Sam Bączek też był ofiarą „zamachu”. W lutym 2011 r. na furtce jego domu nieznani sprawcy położyli martwą wiewiórkę. „Ułożenie ciała zwierzęcia jednoznacznie wskazuje, że ktoś celowo umieścił je między prętami” – pisała wtedy Niezalezna.pl w tekście „Ostrzeżenie dla Piotra Bączka”. Bączek zgłosił sprawę policji, bo podejrzewał, że może to być polityczny odwet za jego działalność u boku Macierewicza. Sprawa jednak została umorzona.

„Przejaw bolszewickiej sprawiedliwości”

Do 10 lipca SKW próbowała wszelkich sposobów, by doręczyć płk. Duszy orzeczenie o degradacji. Po tej dacie oficer odchodził ze służby i decyzja Bączka już go nie obejmowała. Nie udało się, dlatego orzeczenie ma tylko formalny charakter i według prawa Dusza dalej jest pułkownikiem.

On sam nie chciał komentować całej sprawy. W jego imieniu wypowiada się gen. Janusz Nosek, szef SKW w latach 2008-14: – Próba dyscyplinarnej degradacji pułkownika do stopnia szeregowego to przejaw typowej bolszewickiej sprawiedliwości. Nie znam takiego przypadku w historii służb specjalnych. Pułkownik 25 lat służył Rzeczypospolitej, nigdy nie był karany dyscyplinarnie, natomiast wielokrotnie był wyróżniany, nagradzany i odznaczany. Próba ukarania go jedną z najwyższych kar dyscyplinarnych w ostatnich dniach jego służby to nic innego jak polityczna zemsta. Może to też wyraz frustracji obecnego szefa SKW, że on nie jest i pewnie nie będzie oficerem polskich służb specjalnych, pozostając jedynie politycznym partyjnym urzędnikiem? – zastawia się gen. Nosek. Jego zdaniem „Dusza, udzielając informacji mediom o nocnym wejściu do CEK NATO, kierował się wyłącznie interesem służby i troską o jej wizerunek w relacjach z zagranicznymi partnerami”.

Były szef SKW zwraca uwagę, że nie spełniły się zapowiedzi MON, że Centrum szybko zacznie działalność, i dzisiaj „wydaje się, że inicjatywa ta pozostanie już tylko na papierze”.

Degradacja w służbach

Stopień oficerski nadaje w Polsce prezydent. Degradacja oficera do stopnia szeregowca na podstawie decyzji dyscyplinarnej szefa jest możliwa tylko w SKW i Służbie Wywiadu Wojskowego. Ustawy o innych służbach i o wojsku przewidują bardziej skomplikowany tryb. W ABW stopnie oficerskie są dożywotnie. Stracić je można tylko w przypadku utraty polskiego obywatelstwa, prawomocnego pozbawienia praw publicznych przez sąd, prawomocnego wyroku „za przestępstwo popełnione w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie”. W policji stopień traci się w przypadku karnego wydalenia ze służby. Żołnierz traci stopień w razie zrzeczenia się obywatelstwa, prawomocnego pozbawienia praw publicznych i odmowy złożenia przysięgi wojskowej.

WOJCIECH CZUCHNOWSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

3 Komentarze

  1. PROFESOROWIE BRALCZYK I MIODEK NIE MAJ? W SWOICH OPRACOWANYCH S?OWNIKACH DOSTATECZNIE OBRA?LIWYCH S?ÓW JAKIE CHCIA?BYM WYSTOSOWA? POD ADRESEM ………degraduj?cych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*