Generał Michal Koudelka, szef czeskiego kontrwywiadu BIS, podniósł alarm, sugerując, że Rosja może rozważać atak na jednego z członków NATO, np. na państwa bałtyckie. Pomimo tego, jak twierdzi, Kreml obecnie nie dysponuje wystarczającymi zasobami, by przeprowadzić operację na miarę inwazji na Ukrainę z 2022 roku. W trakcie konferencji w czeskim parlamencie, generał podkreślił wagę zjednoczenia sił Sojuszu Północnoatlantyckiego. W jego opinii, bezwarunkowa jedność i determinacja obronna mogą odstraszyć Rosję od wszelkich agresywnych działań. Obawy Koudelki potwierdzają niedawne rosyjskie bombardowania ukraińskich miast, które pokazują ich możliwość brutalnego traktowania cywilów. Generał zauważył jednak, że wpływ rosyjskiej dezinformacji i działalność prorosyjskich agentów w Czechach są ograniczone i nie osiągają zamierzonych efektów. Oprócz zagrożeń ze strony Rosji, Koudelka wskazał także na ryzyko eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Do nasilenia napięć przyczyniają się rosnące protesty antyizraelskie w Europie i USA oraz wzrastająca popularność ruchów propalestyńskich. Jako przykład lokalnych skutków podał podpalenie hali produkcyjnej w Pardubicach. O ile to zjawisko nie zostanie zahamowane, mogą pojawić się lewicowe grupy terrorystyczne, podobne do tych z lat 70. i 80. ubiegłego wieku w Europie Zachodniej. Generał Koudelka nawoływał do działań zapobiegawczych, aby uniknąć eskalacji nowych zagrożeń terrorystycznych.








Dodaj komentarz