Podczas wtorkowej konferencji prasowej prezydencki minister Karol Rabenda wskazał, że wysokie rachunki Polaków spowodowane są m.in. najwyższymi cenami hurtowymi gazu ziemnego w Unii Europejskiej oraz wzrostem cen pelletu drzewnego i energii elektrycznej. Wspominał także o braku rządowych mechanizmów wsparcia. – Polskim gospodarstwom domowym i przemysłowi będzie coraz ciężej – podkreślił. Doradca prezydenta Wanda Buk dodała, że analizując ubiegłoroczny okres grzewczy, widać kumulację wielu czynników: kryzysu na rynku gazu i pelletu, problemów w ciepłownictwie systemowym oraz rosnących rachunków za prąd. Według Buk, Polska jest jednym z liderów w Unii Europejskiej pod względem kosztów energii ponoszonych przez gospodarstwa domowe. Dodała, że wydatki na energię stanowią u nas średnio 7,7% budżetu domowego, co jest znacznie więcej niż średnia unijna wynosząca 4,6%. Ponadto, niektóre gospodarstwa domowe wydają na ten cel nawet 20-30% budżetu. Polska inwestowała w infrastrukturę energetyczną, mimo to ceny gazu są u nas wyższe o 11% niż w Holandii i 6% niż w Czechach. Jedną z istotnych przyczyn problemu jest struktura rynku gazu, kontrolowana przez Orlen, gdzie ceny hurtowe nie są regulowane, a nadmiarowa marża to według Buk ponad 3,5 mld zł. Wanda Buk zwróciła uwagę, że w ubiegłym roku zakończył się okres mrożenia cen ciepła, które zaczynają teraz gwałtownie rosnąć. Donosi o wzroście cen ciepła systemowego do nawet 230 zł za GJ, co dla 50-metrowego mieszkania oznacza ponad 1500 zł dodatkowych kosztów rocznie. Marcin Izdebski, przewodniczący Rady Energii i Zasobów Naturalnych, zaznaczył, że przyjęcie inicjatywy prezydenckiej „Tani prąd -33%” mogłoby przynieść znaczne oszczędności dla gospodarstw domowych – nawet do 2300 zł rocznie. Według Izdebskiego, kluczowe jest zwrócenie uwagi, że 39% rachunku to koszty wytworzenia energii, a reszta to koszty systemowe, które dotąd były marginalizowane.








3laq1z