Przed pałacem biskupim w Legnicy zgromadziło się kilkudziesięciu parafian z Krzeszowa, którzy przez sześć godzin protestowali w obronie swojego proboszcza, ks. Łukasza Langenfelda. Duchowny został odsunięty od swoich obowiązków, co wywołało emocje wśród wiernych. Demonstranci postanowili zaprotestować w niekonwencjonalny sposób, m.in. wrzucając na tacę monety pięciogroszowe zamiast banknotów.
Sobotnia manifestacja to dalszy ciąg konfliktu, który zainicjowało odsunięcie proboszcza. Wydarzenie miało miejsce 24 października, a jego uczestnicy domagali się również przywrócenia wikarego, ks. Arkadiusza Śliwińskiego. Choć wierni przez sześć godzin czekali na spotkanie z biskupem Andrzejem Siemieniewskim, hierarcha nie był tego dnia obecny w mieście.
Protestujący zarzucają kurii brak dialogu oraz ignorowanie potrzeb i głosu społeczności. Wierni z Krzeszowa skarżą się na sposób traktowania przez władze kościelne i apelują o możliwość większego wpływu na decyzje dotyczące ich parafii. Konflikt jest szczególnie skomplikowany z powodu kontrowersji związanych z zarządzaniem majątkiem parafialnym i składowaniem odpadów na terenie należącym do kościoła.
Ksiądz Langenfeld, obwiniany o nieprawidłowości, przekonuje, że próbował uporządkować sytuację, zakazując dalszego składowania odpadów i informując odpowiednie organy. Kuria ma jednak inną wersję zdarzeń, zarzucając duchownemu nienależyty nadzór oraz opieszałą reakcję.
Współkonfliktujący ks. Arkadiusz Śliwiński również stał się celem działań diecezji. Wierni, niezgadzający się z decyzjami kurii, postanowili działać na większą skalę, wysyłając list z prośbą o interwencję do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie, który poparło ok. 600 osób.
Cała sytuacja przypomina wydarzenia z Grojca w Małopolsce, gdzie również doszło do otwartego sprzeciwu społeczności parafialnej wobec decyzji kościelnych, podkreślając rosnącą potrzebę dialogu między hierarchią kościelną a wiernymi.






Dodaj komentarz