W ciągu ostatnich dni na terenie Europy przetoczyła się fala protestów, które w wielu miejscach przerodziły się w zamieszki. Zarówno we Francji, Włoszech, jak i Portugalii oraz Albanii doszło do starć z policją, a przyczyny niezadowolenia społeczeństwa obejmują m.in. rosnące koszty utrzymania oraz brak dostępności mieszkań.
We Francji na ulicach pojawiło się 410 tysięcy osób, choć związki zawodowe twierdzą, że liczba protestujących była znacznie wyższa. W Paryżu protesty miały spokojniejszy przebieg, jednak w innych miastach doszło do zamieszek. Szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Francji, Laurent Nunez, poinformował o zatrzymaniu blisko 1000 osób.
Niepokój społeczny dotknął również Włochy. W Mediolanie, Turynie i Rzymie demonstracje szybko przerodziły się w agresywne starcia z policją. Uczestnicy używali petard i rac, na co siły porządkowe odpowiedziały gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Premier Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała zaostrzenie przepisów karnych dla osób biorących udział w aktach przemocy.
W Portugalii, w Lizbonie, protestujący rozbili obóz namiotowy, blokując jedną z głównych ulic stolicy. Funkcjonariusze policji, w asyście psów, wkroczyli do obozu nocą, co doprowadziło do aresztowań po wcześniejszych ostrzeżeniach skierowanych do demonstrantów.
W Albanii natomiast tysiące osób wyszło na ulice Tirany, domagając się rezygnacji premiera Ediego Ramy. Starcia z policją były gwałtowne, a demonstranci m.in. podpalali budynki rządowe i atakowali funkcjonariuszy brukowcem. Od połowy października w wyniku starć rannych zostało ponad 300 osób.
Protesty w Europie wskazują na rosnące niezadowolenie społeczne związane z kosztami życia, dostępnością mieszkań oraz niepopularnymi decyzjami rządowymi. Społeczeństwa europejskie nie ustają w walce o swoje prawa, mimo że w wielu przypadkach prowadzi to do eskalacji przemocy.






Dodaj komentarz