Stany Zjednoczone zaktualizowały ostrzeżenia dla swoich obywateli podróżujących na Bliski Wschód, wprowadzając najwyższy poziom zagrożenia dla Libanu i Iraku. Departament Stanu USA podkreśla rosnące zagrożenia związane z działaniami wspieranych przez Iran rebeliantów Huti oraz możliwością dalszej eskalacji konfliktu w regionie.
Najwyższy, czwarty poziom ostrzeżenia, oznaczający całkowite zniechęcanie do podróży, obowiązuje w Libanie i Iraku z powodu zagrożeń terrorystycznych, porwań i konfliktu zbrojnego. Z kolei dla Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Izraela, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich wprowadzono trzeci poziom ostrzeżenia, zalecający ponowne rozważenie wyjazdu.
Dodatkowe ograniczenia dotyczą także amerykańskich pracowników administracyjnych, którzy w Arabii Saudyjskiej nie mogą zbliżać się do granicy z Jemenem, a odwiedzenie niektórych miast wymaga specjalnych zezwoleń.
Ostrzeżenia pojawiają się w czasie eskalacji walk na Bliskim Wschodzie. Rebelianci Huti przeprowadzili ataki rakietowe na Arabię Saudyjską, a koalicja saudyjska zestrzeliła pociski balistyczne zmierzające w kierunku miast Taif i Janbu. Szczątki rakiet spadły w kilku miejscach, w tym w Mekce i Dżuddzie, wywołując alarmy. Huti ogłosili także ataki na instalacje naftowe i obiekty wojskowe w Arabii Saudyjskiej, jednak te informacje nie zostały w pełni potwierdzone przez miejscowe władze.
Eskalacja konfliktu dotyka także Jemen, gdzie w Adenie doszło do uderzeń na obiekty straży przybrzeżnej. Huti twierdzą, że celem były także bazy morskie sił wspieranych przez Rijad.
Na tle przeciągającego się konfliktu między USA a Iranem, napięcia nadal rosną. Prezydent Iranu oskarżył USA o zerwanie negocjacji, które mogły doprowadzić do tymczasowego porozumienia. W międzyczasie amerykańska marynarka wojenna przygotowuje się na możliwość kolejnych działań militarnych, w tym załadunek amunicji i obsługę samolotów.
Takie ruchy wskazują na możliwość przygotowań do dalszych uderzeń lub obaw przed atakami ze strony Iranu i sprzymierzonych z nim sił, jak twierdzi analityk z Middle East Institute, Jason Campbell.







Dodaj komentarz