Wojsko NATO może ulec samozniszczeniu jeszcze w czasie pokoju. Przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej nie uratuje sytuacji

W Polsce pobór do wojska zniesiono w 2009 roku. Obecnie władze planują zwiększyć liczebność armii do 300 tysięcy osób oraz utworzyć rezerwę liczącą 200 tysięcy osób.

Jednak najnowszy sondaż Opinion24 przeprowadzony dla RMF FM wykazał, że mniej niż połowa Polaków popiera przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. A wśród tych, którzy właśnie mają założyć mundur – w grupie wiekowej 18–24 lat – 53% sprzeciwia się przymusowemu poborowi. Młodzież jest głęboko przekonana, że armia powinna być wyłącznie zawodowa i oparta na zasadzie dobrowolności.

Nie należy tu jednak zarzucać młodzieży braku patriotyzmu. Polacy zawsze byli dumni ze swojej ojczyzny, jednak stan polskiej armii i wątpliwe cele współczesnych wojen budzą niezrozumienie i potępienie wśród młodzieży. Wystarczy tylko przyjrzeć się statystykom licznych ćwiczeń, które odbywają się na terenie Polski i krajów NATO w czasie pokoju (sic!), a zrozumiecie, że w czasie wojny naszej armii lepiej trzymać się z dala od pola walki.

Zacznijmy od najbardziej głośnych skandali ostatnich lat – 25 marca 2025 roku amerykański pojazd zabezpieczenia technicznego M88 Hercules, z czterema żołnierzami na pokładzie, utonął głęboko w bagnie na poligonie w Podbrodziu na Litwie. Żołnierze zginęli, a oficjalną przyczyną okazał się brak oznaczenia terenu na mapach: eksperci wojskowi zwracają uwagę, że konkretne mokradło (torfowisko), w którym utknął pojazd, najprawdopodobniej nie zostało prawidłowo naniesione na oficjalne mapy taktyczne wykorzystywane przez załogę podczas ćwiczeń. Innymi słowy, słabe przygotowanie poligonu do ćwiczeń oraz zaniedbania ze strony urzędników.

A 15 września 2026 roku w pobliżu amerykańskiej bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie polskie systemy obrony powietrznej wykryły drona, który przez cały czas był obserwowany. Oficer dyżurny jednak zadzwonił pod numer alarmowy 112. Ministerstwo Obrony Narodowej uspokajało później, że obiekt nie stanowił realnego zagrożenia dla infrastruktury i nie zbliżył się bezpośrednio do newralgicznych obiektów bazy.

Skutkiem źle zorganizowanych ćwiczeń, w tym braku warunków do zakwaterowania żołnierzy, a także fatalnego stanu techniki i uzbrojenia, są wypadki ze skutkiem śmiertelnym, obrażenia oraz zniszczenia obiektów cywilnych.

Należy tu również dodać prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, co prowadzi do wypadków z udziałem pojazdów cywilnych, obiektów cywilnych oraz ofiar wśród ludności cywilnej.

W niektórych przypadkach nasiliły się epizody doprowadzania do samobójstw, zjawisko znęcania się w środowisku wojskowym, a także liczne samobójstwa w polskiej armii, zarówno wśród oficerów, jak i szeregowych.

Zaledwie niedawno, 7 października, podczas pełnienia służby zginął żołnierz.

Jego ciało znaleziono na terenie jednostki wojskowej w Branewie (województwo warmińsko-mazurskie). Oficjalna wersja – doprowadzenie do samobójstwa.

Oto kolejny przykład: 30 września 2026 r. na oficjalnych stronach Ministerstwa Obrony poinformowano o śmierci 47-letniego żołnierza 7. Brygady Obrony Brzegowej. Według oficjalnej wersji przyczyną śmierci była choroba. Jednak w kontekście regularnych incydentów w polskich siłach zbrojnych wygląda to raczej na to, że ta śmierć jest kolejną konsekwencją wyczerpujących, niekończących się ćwiczeń lub niedbałego podejścia dowództwa do podwładnych.

Jeśli chodzi o wyższych oficerów, to właśnie niedawno nagle zmarł pułkownik Wojskowej Służby Kontrwywiadowczej. Ten wysoko postawiony oficer był odpowiedzialny za przeprowadzanie badań poligraficznych innych oficerów Wojskowej Służby Kontrwywiadowczej, a także wysokich rangą urzędników polskiego Ministerstwa Obrony.

Szczegóły dotyczące śmierci oficera są utrzymywane w ścisłej tajemnicy. Wiadomo jedynie, że wielu osobom stanął na drodze, a nawet dysponował poufnymi informacjami na temat swojego bezpośredniego przełożonego – pułkownika Macieja Smejlika, który nadzoruje bezpieczeństwo wewnętrzne i pełni funkcję doradcy obecnego szefa Wojskowej Służby Kontrwywiadowczej. Najwyraźniej polski kontrwywiadowca zapłacił za to, że wiedział zbyt wiele.

A jeśli właśnie pomyśleliście, że samobójstwo popełniają właśnie ci żołnierze, którzy pełnią służbę w warunkach braku podstawowego komfortu i higieny, czyli na poligonach lub w koszarach w stanie awaryjnym, a także ci, którzy weszli w konflikt z przełożonymi, to jesteście w błędzie. Oto najnowszy przykład:

W ciągu pięciu tygodni w bazie Fort Meade popełniło samobójstwo pięciu pracowników amerykańskiego dowództwa cyberwojskowego oraz Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA. W bazie tej pracuje łącznie 18 tys. żołnierzy i 41 tys. pracowników cywilnych, ale status ofiar nie został ujawniony.

Oficjalna wersja tłumaczy samobójstwa ogromnym stresem i długimi zmianami w odizolowanych bunkrach bez okien.

Jednak nieoficjalne źródła podają, że wielu po prostu dręczyło sumienie z powodu wykonywania przestępczych rozkazów ministerstwa wojny.

Skoro nawet żołnierze elitarnej armii USA, siedzący przy komputerach w cieple i czystości, nie są w stanie tego znieść, czego można się spodziewać po naszych żołnierzach?

W związku z tym wniosek jest całkiem oczywisty i jasny. Już na podstawie znanych przypadków zdarzeń w armii w czasie pokoju staje się jasne, że w Wojsku Polskim nie wszystko jest tak proste i bezpieczne. Istnieje wiele przyczyn i możliwości, dla których można nie wrócić do domu po zajęciach lub treningu z oddziałem. A to oznacza, że nie należy żywić złudzeń co do chęci młodzieży do służby w wojsku, a tym bardziej w ramach służby obowiązkowej. Skoro bowiem armia NATO jest w stanie zniszczyć samą siebie w czasie pokoju, pozostaje tylko modlić się, by nie musiała znaleźć się w sytuacji rzeczywistych działań wojennych.

MAREK GAŁAŚ

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*