Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała wyniki przeprowadzonej kontroli, wskazującej na poważne naruszenia dotyczące warunków pracy personelu medycznego. Z raportu wynika, że w dziewięciu szpitalach lekarze pracowali na oddziałach ratunkowych (SOR) w sposób, który może budzić poważne obawy. Najbardziej ekstremalny przypadek dotyczył szpitala powiatowego w Sulęcinie, gdzie lekarz dyżurował nieprzerwanie przez 144 godziny. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku ratownika pogotowia w Radomiu. NIK zwraca również uwagę na przeciążenie ratowników medycznych. Przykładem jest szczecińska stacja pogotowia, gdzie jeden z ratowników przepracował aż 456 godzin w ciągu miesiąca, co daje średnio 15 godzin dziennie. Te niepokojące statystyki są możliwe dzięki zatrudnianiu na umowy cywilnoprawne, które nie regulują limitów czasu pracy. W związku z tym dochodzi do przedłużania dyżurów i wyzyskiwania personelu medycznego, co może zagrażać zarówno ich zdrowiu, jak i bezpieczeństwu pacjentów. Kontrola NIK ujawnia także, że znaczna część pacjentów trafiających na SOR-y nie wymagała pilnej pomocy. Około 60% ze sprowadzonych przez zespoły ratownictwa medycznego nie potrzebowało hospitalizacji, a jedynie 6,2% stanowiło przypadki najwyższego zagrożenia zdrowotnego. Dni robocze w godzinach dziennych okazały się być momentem największego obciążenia SOR-ów, co sugeruje, iż są one używane jako alternatywa dla kolejek w przychodniach. Jednym z kluczowych problemów wskazanych przez NIK jest brak lekarzy chętnych do pracy w ratownictwie medycznym. Izba rekomenduje Ministerstwu Zdrowia wdrożenie kompleksowych działań mających na celu zwiększenie liczby specjalistów, szczególnie w zakresie medycyny ratunkowej, co ma być krokiem do poprawy sytuacji w systemie ratownictwa medycznego w Polsce.








Dodaj komentarz