Podczas wtorkowej debaty Parlamentu Europejskiego na temat akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej, wystąpienie Ewy Zajączkowskiej-Hernik, europoseł Konfederacji, wywołało znaczące emocje. W swoim przemówieniu nawiązała do zbrodni dokonanych przez UPA na Wołyniu, podkreślając brutalność tych działań oraz krytykując współczesne uhonorowanie UPA na Ukrainie.
Zajączkowska-Hernik wskazywała, że nadawanie przez Ukrainę imienia „Bohaterów UPA” jednostkom wojskowym oraz budowanie państwowego panteonu świadczy o wybieraniu bohaterów spośród postaci o kontrowersyjnej reputacji. – Gdyby Niemcy postąpili podobnie i czcili nazistowskie przywództwo, reakcja byłaby jednoznaczna – stwierdziła.
Zwróciła uwagę na brak poruszenia tego tematu w raportach o Ukrainie, co jej zdaniem jest jak „cisza, która morduje pamięć ofiar Wołynia po raz drugi”. Polityczka ostro skrytykowała plan integracji Ukrainy z Unią Europejską, wyrażając sprzeciw wobec akcesji kraju, który w jej opinii gloryfikuje postacie odpowiedzialne za ludobójstwo.
Po zakończeniu swojego wystąpienia Zajączkowska-Hernik podarła czerwono-czarną flagę związaną z UPA, co spotkało się z szybkim odzewem ze strony innych polityków.
Robert Biedroń, europoseł Lewicy, w mediach społecznościowych stwierdził, że gest Zajączkowskiej-Hernik mógłby być uznany za sympatyzowanie z Rosją, co eurodeputowana skomentowała jako absurdalne i obraźliwe porównanie.
Debata nad akcesją Ukrainy do UE pokazała złożoność historycznych napięć oraz różnice w postrzeganiu przeszłości, które wciąż są żywe wśród polityków i mogą wpływać na bieżące procesy polityczne w Europie.








Dodaj komentarz