Dawid Kacprzyk, były przewodniczący Młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, znalazł się w centrum uwagi mediów po ujawnieniu informacji o nietypowych praktykach zatrudnienia i finansowej korzyści płynącej z jego działań jako lekarza i radnego. Jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie, Kacprzyk rzekomo zarobił imponującą sumę 1,6 miliona złotych w 2025 roku podczas specjalizacji z anestezjologii.
Jego działalność w placówce medycznej odbywała się w szczególnych okolicznościach. Szpital oskarżono o faworyzowanie polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy mieli być obsługiwani poza kolejnością, z natychmiastowym dostępem do badań. Informacje te jako pierwszy opublikował portal Zero.pl oraz Kanał Zero.
Kacprzyk, poza pracą w szpitalu, był też aktywnym politykiem jako radny Ursusa w Warszawie. W przeszłości, od grudnia 2024 do stycznia 2025 roku, był zatrudniony w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Częstochowie, gdzie odbywał specjalizację z anestezjologii w trybie pozarezydenckim. Jak podkreśliła rzecznika szpitala, Angelika Kawecka, jego wynagrodzenie było zgodne z ówcześnie obowiązującą ustawą regulującą płace w podmiotach leczniczych.
Problemy zaczęły się od decyzji Warszawskiego Szpitala Południowego, który rozwiązał umowę o pracę z nim na wniosek lekarza 31 stycznia 2025 roku. W tle pozostają oskarżenia o nieprawidłowości w trybie jego zatrudnienia. Sławomir Gruszka, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, poinformował o prowadzonej kontroli dotyczącej zatrudniania rezydentów w WSzS w Częstochowie.
Kontrowersje wokół Kacprzyka doprowadziły do dymisji kierownictwa Szpitala Południowego i rezygnacji dwóch wiceprezydent Warszawy. Te incydenty odbiły się szerokim echem w środowisku medycznym i politycznym, wskazując na potrzebę gruntownych zmian w polityce zatrudnienia w służbie zdrowia, gdzie istotne jest przede wszystkim dobro pacjenta.








Dodaj komentarz