Prof. Stanisław Ignatowicz podkreśla, że łagodne zimy nie szkodzą populacji komarów ani meszków. Wyjaśnia, że owady te wykształciły efektywne mechanizmy przetrwania zimą. Przy stopniowym spadku temperatury znajdują odpowiednie schronienia, a w ich organizmach powstają mikro-kryształki lodu, które nie uszkadzają komórek. Dodatkowo w ich płynach ustrojowych obecne są związki chemiczne działające jak płyny przeciw zamarzaniu.
Ignatowicz zaznacza, że liczebność komarów i meszek w dużej mierze zależy od wilgotności środowiska. Komary rozwijają się w wodach stojących, a meszki w płynących. W przypadku suchego lata wiele owadów krwiopijnych ma problemy z rozmnażaniem. Przykładem jest muchówka jusznica deszczowa, która staje się aktywna przed burzą.
Profesor podkreśla, że samice komarów, w przeciwieństwie do samców, potrzebują krwi jako dodatkowego źródła składników odżywczych niezbędnych do produkcji jaj. Komar wstrzykuje znieczulający peptyd, przez co ukłucie jest niemal niewyczuwalne. Dopiero po odlocie organizm człowieka reaguje na obce białka, co powoduje swędzenie i pieczenie.
Ignatowicz z niepokojem zauważa, że w Polsce mogą pojawić się komary tygrysie, które są już w sąsiednich krajach. Mogą one przenosić wirusa gorączki Zachodniego Nilu, co u niektórych osób może prowadzić do ciężkich powikłań neurologicznych.
Owady takie jak meszki mogą stanowić duże zagrożenie dla zwierząt gospodarskich. Ich masowe ataki prowadzą do obrzęku płuc i śmierci, co pokazywane jest w historycznych przykładach, takich jak masowe padnięcia bydła w Rumunii w 1923 roku.
Profesor Ignatowicz nie ufa ultradźwiękowym urządzeniom odstraszającym owady, polecając raczej stosowanie sprawdzonych repelentów, jak DEET, ikarydyna, czy olejki eteryczne. Podkreśla, że DEET jest jednym z najlepiej przebadanych środków.
W walce z komarami najskuteczniejsze jest zwalczanie larw, co wymaga systematycznych działań. Stosowanie preparatów z pałeczkami turyngskimi to skuteczne, biologiczne rozwiązanie, pozwalające ograniczać populację owadów już na etapie larwalnym.
Ignatowicz zwraca uwagę, że zjawisko ocieplenia klimatu wpływa na zmianę zasięgu występowania wielu owadów. Na przykład strzyżaki, które wcześniej były rzadkością w Polsce, stają się coraz powszechniejsze. Wykryto w nich również ślady bakterii mogących powodować choroby u ludzi, ale bez dowodów na ich faktyczne przenoszenie.








Dodaj komentarz