Śmierć polskiej aktywistki Moniki Silvy Koniuszek w Ekwadorze stała się przedmiotem intensywnego dochodzenia. Minister spraw wewnętrznych tego kraju, John Reimberg, poinformował, że śledztwo zostanie przeprowadzone z największą możliwą dokładnością i przejrzystością. Zwrócono się również o pomoc do międzynarodowych ekspertów, co ma na celu pełne wyjaśnienie okoliczności, które doprowadziły do tragicznego wydarzenia.
Minister Reimberg złożył kondolencje rodzinie zmarłej i podkreślił wolę pełnej współpracy z lokalnymi służbami oraz zagranicznymi specjalistami. Ważne jest dla niego, aby wszystkie wątpliwości dotyczące śmierci aktywistki zostały rozwiane, a prawda wyszła na jaw.
Kilka dni przed tym oświadczeniem pojawiły się sugestie, że Monika Silva Koniuszek mogła targnąć się na własne życie. Minister spraw wewnętrznych przywołał wstępne ustalenia, które wskazywały na depresję kobiety oraz fakt, że brała ona leki psychiatryczne. Przytoczono także, że przed śmiercią wysłała swojemu partnerowi wiadomość pożegnalną. Jednak ostateczne informacje mają być znane dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok i dalszych badaniach.
Monika Silva Koniuszek, aktywistka działająca na rzecz ujawniania przypadków korupcji, w tym w sferze ochrony środowiska, mieszkała w Ekwadorze od ponad dekady. W ostatnim czasie informowała w mediach społecznościowych o otrzymywanych groźbach śmierci. Jej ciało znaleziono w jej domu w Montanita, w prowincji Santa Elena.
Sprawa wywołała szerokie zainteresowanie, zarówno w Ekwadorze, jak i zagranicą, z uwagi na działalność aktywistki oraz charakter pracy, jaką wykonywała. Efekty śledztwa mogą mieć duże znaczenie, jeśli potwierdzą się doniesienia o możliwych naciskach lub groźbach związanych z jej działalnością.








Dodaj komentarz