Niecodzienna sytuacja miała miejsce w biurze poselskim Magdaleny Sroki w Pruszczu Gdańskim. W poniedziałek, 8 czerwca przed południem, do placówki wszedł mężczyzna, który przedstawił się jako „rosyjski agent”. Po pozostawieniu tajemniczego pakunku opuścił budynek. Policja natychmiast zatrzymała 54-letniego mężczyznę. Do zdarzenia doszło, gdy posłanka PSL, przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, nie była obecna w swoim biurze. Na miejscu przebywała pracownica, którą zachowanie mężczyzny wprawiło w niepokój. Jak wynika z relacji medialnych, mężczyzna nie podał swoich danych, a jedynie wspomniał o byciu „rosyjskim agentem”. Zostawiony przez niego pakunek został zabezpieczony i sprawdzony przez policyjnego pirotechnika, który stwierdził, że zawierał między innymi odręcznie zapisane zeszyty. Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim, aspirant Karol Kościuk, potwierdził, że policja zatrzymała 54-letniego mieszkańca powiatu gdańskiego. – Do tej pory mężczyzna nie był notowany. Obecnie ustalamy okoliczności i przyczyny tego zdarzenia – powiedział Kościuk w rozmowie z TVN24. Wydarzenia, które opisywały także RMF24, Onet i Wirtualna Polska, nie przynoszą odpowiedzi na pytanie o motywy działania mężczyzny. Po incydencie Magdalena Sroka skomentowała sytuację, zwracając uwagę na obawy pracownicy biura. – Podsycanie emocji w debacie publicznej sprawia, że niektórzy podejmują skrajne działania – zauważyła posłanka. Podziękowała również policji za szybką i profesjonalną interwencję. W swoim wpisie Sroka odnosiła się także do emocjonujących tematów, jak relacje polsko-ukraińskie czy pamięć historyczna, podkreślając potrzebę odpowiedzialności w debacie publicznej.








Dodaj komentarz