W środę w Londynie premierzy Donald Tusk i Keir Starmer podpisali traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Tymczasem prezydent Karol Nawrocki, przebywający w Szwajcarii, w trakcie konferencji prasowej ujawnił, że dowiedział się o traktacie z mediów, lecz dzięki uprzejmości jednego z wiceministrów otrzymał szczegóły dokumentu dzień wcześniej.
Nawrocki wyraził opinię, że przed podpisywaniem międzynarodowych zobowiązań w imieniu Polski, jego kancelaria powinna być informowana o przygotowywanych rozwiązaniach. Zaznaczył, że decyzję o ratyfikacji podejmie po zapoznaniu się z treścią dokumentu, kierując się dobrem narodowym i współpracą z sojusznikami.
Na wypowiedzi prezydenta zareagował wiceszef MON Cezary Tomczyk, który w serwisie X zarzucił prezydentowi kłamstwo. Stwierdził, że informacje były dostępne dla prezydenta już od grudnia 2025 roku, nazywając zachowanie prezydenckiej kancelarii „obrzydliwym kłamstwem”.
Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, odpowiedział na zarzuty, wyjaśniając, że dokument dotarł do prezydenckiej kancelarii 26 maja, zaledwie kilka godzin przed podpisaniem, choć negocjacje rządowe zakończono w lutym. Leśkiewicz zasugerował, że Tomczyk ma problem ze zrozumieniem jasnych komunikatów i wzywał do dokładniejszej analizy sytuacji.
Traktat o partnerstwie z Wielką Brytanią wzbudził falę kontrowersji i publicznych debat, ukazując napięcia na linii rząd-prezydent. Sprawa ta nie tylko podkreśla istniejące rozbieżności, ale również wpływa na wizerunek polskiej polityki bezpieczeństwa na arenie międzynarodowej. Konsekwencje tej sytuacji mogą odbić się na przyszłych relacjach Polski z jej kluczowymi sojusznikami.








Dodaj komentarz