Islandia, będąca jedynym krajem w NATO pozbawionym sił zbrojnych, stoi przed decyzją o ewentualnym przystąpieniu do Unii Europejskiej. Sytuacja ta wynikła z obaw części mieszkańców związanych z mniejszą przewidywalnością Stanów Zjednoczonych jako partnera w ramach NATO. W marcu Islandia zawarła z UE umowę o partnerstwie obronnym, co skłoniło rząd do wyznaczenia sierpnia jako terminu referendum w sprawie wznowienia rozmów akcesyjnych.
Islandia już w 2009 roku złożyła wniosek o przystąpienie do Unii, lecz proces ten został wstrzymany w 2013 roku z powodu kryzysu strefy euro. Aktualnie premier Kristrun Frostadottir podkreśla, że zaistniała sytuacja międzynarodowa, w tym „kryzys grenlandzki”, wpłynęła na zmianę nastrojów społecznych na wyspie. Dodatkowo Islandczyków poruszyły kontrowersje związane z amerykańską nominacją ambasadora oraz wypowiedzi Donalda Trumpa.
Główne obawy Islandczyków związane z akcesją dotyczą sektora rybołówstwa, kluczowego dla gospodarki kraju. Obawiają się oni unijnych kwot połowowych oraz wzrostu konkurencji. Mimo to, dla Unii Europejskiej Islandia stanowiłaby atrakcyjnego członka, zapewniając strategiczne zakotwiczenie w północnym Atlantyku i Arktce.
Islandia jest także członkiem Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a jej integracja z unijnym rynkiem jest już zaawansowana. Kraj ten przoduje w statystykach dotyczących długości życia i równouprawnienia kobiet, co czyni go wartościowym partnerem.
Rozmowy dotyczące ewentualnego członkostwa są jeszcze w fazie początkowej, a wyniki referendum pozostają niepewne, z prognozami wskazującymi na wyrównany podział opinii. Wynik referendum będzie decydujący dla przyszłych negocjacji Islandii z Unią Europejską.








Dodaj komentarz