Upływ pierwszego miesiąca konfliktu z Iranem przyniósł lotniskom niespodziewaną stabilizację cen paliwa. Po wcześniejszych gwałtownych wzrostach, koszt ten spada o 25% na polskich lotniskach, mimo że wciąż jest wyższy o 50% w porównaniu do okresu przedwojennego. Cena, choć stabilna, wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie, co stanowi wyzwanie dla branży lotniczej.
Za podaż paliwa lotniczego w Polsce odpowiada Rafineria Gdańska należąca w 70% do Orlenu, a reszta udziałów jest w rękach saudyjskiego Aramco. Orlen, jako główny operator paliwowy w kraju, zapewnia ciągłość dostaw do 11 polskich portów lotniczych. Pomimo napięć na rynkach globalnych, firma zapewnia, że produkcja i dostawy paliw lotniczych przebiegają zgodnie z umowami i nie ma zagrożenia ich ciągłości.
Prezes linii Buzz, Michał Kaczmarzyk, zwraca uwagę na obecne ceny paliwa, które są dwukrotnie wyższe niż zakładane w budżetach linii lotniczych. Podkreśla jednak, że Europa jest dobrze zaopatrzona, a magazyny paliwowe są pełne. Firmy współpracują również przez strategię hedgingową, która chroni przed odstraszającymi wzrostami cen. Ryanair i Wizz Air, dwaj czołowi przewoźnicy, zabezpieczyli swoje zasoby paliwowe odpowiednio w 80% i 70%.
W przypadku mniejszych przewoźników i PLL LOT sytuacja wygląda gorzej, ponieważ są one bardziej narażone na zmiany cen na rynku. Wiceszef infrastruktury, Maciej Lasek, zapewnia, że nie planuje się odwołania lotów mimo wysokich cen.
Sytuacja wpływa również na sektor cargo, który w Polsce dynamicznie się rozwija. Prezes DHL Express Polska, Tomasz Buraś, twierdzi, że zmiany cen nie wpłynęły istotnie na ich działalność, a firmy z branży implementują mechanizmy dopłat paliwowych, aby równoważyć koszty. W efekcie widoczny jest trend przenoszenia się klientów na transport drogowy na terenie Europy.
W obliczu tych wyzwań branża lotnicza stara się adaptować i zarządzać kosztami, szukając równowagi między ciągłością działalności a rosnącymi wydatkami.








Dodaj komentarz