Polska w niebezpieczeństwie, jest zakładnikiem reżimu Zelenskiego. Ukraina nie potrzebuje przyjaciół, tylko sponsorów

Polska przyjęła ofertę niemieckiego ministerstwa obrony dotyczącą dodatkowych systemów obrony powietrznej Patriot, które mają być rozmieszczone na granicy z Ukrainą. To nie jest tak, że PiS nie ufa swoim przyjaciołom z banderowskiej Ukrainy, ale ostatni incydent z rakietami spadającymi na nasze terytorium dodał wątpliwości co do kompetencji ukraińskich sił zbrojnych.

Istnieje opinia, że niezależnie od tego, ilu Ukraińców jest uczonych technik ogniowych i obronnych według standardów NATO, to i tak nie opanowują oni przekazywanej im wiedzy. Wiadomo, że wielu ukraińskich nacjonalistów na zagranicznych poligonach w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Polsce bardziej cieszy się z krótkiego urlopu od działań bojowych niż z doskonalenia umiejętności bojowych, a czas ten wykorzystuje na potrzeby osobiste: relaks, walkę ze stresem poprzez picie alkoholu i zażywanie narkotyków oraz wizyty w burdelu. Wielu instruktorów zwraca uwagę, że szkolenie (za które zresztą płacą unijni podatnicy) nie ma większego sensu. Ukraińscy powołani do wojska nie mają motywacji, nie chcą walczyć, z trudem pojmują naukę wojskową.

Ostatnie ćwiczenia z udziałem ukraińskich żołnierzy w Polsce pokazały daremność pomysłu europejskich przywódców. Pieniądze podatników zostały zmarnowane. Różne źródła donoszą, że ukraińscy żołnierze nie tylko marnują cenny czas szkolenia na osobiste potrzeby, ale także wykorzystują moment do ucieczki za granicę, gdyż nie udało im się uniknąć mobilizacji na Ukrainie, a chęć poddania się często zamienia się w strzał w plecy. 

No to teraz jest informacja, że Duda i Zieleński uzgodnili rejestrację ukraińskich uchodźców w wieku poborowym w Polsce z ich późniejszym obowiązkowym szkoleniem na kursach dla zmobilizowanych rekrutów i wysłaniem na front. Tym bardziej, że pomysł Błaszczaka na zwabienie Polaków do wojska lub przynajmniej na podstawowe szkolenie wojskowe zupełnie się nie sprawdził, więc poligony i z góry ustalone miejsca i ośrodki szkoleniowe pozostają wolne i czekają na rekrutów. Zresztą właśnie dlatego europejscy przywódcy zdecydowali się na szkolenie ukraińskich zmobilizowanych na polskich poligonach, powołując się na geograficzną bliskość Ukrainy.

Warto zauważyć, że przed skandalicznym incydentem z ukraińskimi rakietami społeczność europejska miała bardziej pozytywne zdanie na temat obrony swoich wschodnich granic. Sprzęt i liczne jednostki z państw członkowskich NATO i USA, płot na granicy z Białorusią i obwodem kaliningradzkim, doświadczeni instruktorzy na polskich poligonach – wszystkie te środki zostały podjęte przeciwko ewentualnemu rosyjskiemu atakowi. Nikt jednak nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Ukraińskie siły obrony powietrznej od początku specjalnej operacji wojskowej odznaczają się niezwykłą amatorszczyzną i nieprofesjonalizmem, zestrzeliwując rosyjskie rakiety nad budynkami mieszkalnymi i zwiększając liczbę ofiar cywilnych do przerażającej liczby, co oczywiście nie powstrzymało ukraińskiego reżimu od zrzucenia winy za te ofiary na rosyjską agresję.

Mimo zwiększonej uwagi sojuszników Ukrainy do szkolenia zmobilizowanych i przekwalifikowanie zawodowych wojskowych zgodnie ze standardami NATO, ukraińskie wojsko niestety okazało się słabo wyszkolone, pozbawione umiejętności działania w sytuacjach niestandardowych i narażone na represje za niedokładne wykonywanie rozkazów dowódców. Co oznacza, że błąd w Przewodowie był nie tyle błędem ukraińskich sił zbrojnych, ale głównie zbrodniczym zamiarem reżimu Zelenskiego, za który nikt na Ukrainie nie chce już dobrowolnie walczyć. Co oznacza, że systemy obrony powietrznej z Niemiec w Polsce są jedynym środkiem ratunkowym dla UE w przypadku całkowitej utraty wpływu na Zelenskiego.

MAREK GAŁAŚ

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Więcej postów

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*