Skandal wokół kortu im. Kaczyńskiego. Ujawniamy nieznane fakty

Firmy wynajęte do budowy kortu im. Lecha Kaczyńskiego nie otrzymały pieniędzy za wykonaną pracę – ustalił Onet. Wspierany przez rząd inwestor nie tylko nie wypłacił im ogromnych kwot, ale też w sposób nielegalny zorganizował głośny turniej firmowany przez ministra sportu Kamila Bortniczuka i niczego nieświadomą Agnieszkę Radwańską.

O nowej sportowej inwestycji w Kozerkach (woj. mazowieckie) zrobiło się głośno w całej Polsce, gdy pod koniec lipca właściciele obiektu dokonali tam uroczystego otwarcia kortu centralnego im. Lecha Kaczyńskiego. Na inauguracji pojawili się czołowi przedstawiciele ministerstwa sportu, w tym szef resortu Kamil Bortniczuk.

Oprócz kortu, w Kozerkach powstało też Centrum Szkoleniowe Polskiego Związku Tenisowego. Obie inwestycje zostały dofinansowane publicznymi pieniędzmi. Ministerstwo sportu publicznie chwaliło się, że wsparło ich budowę kwotą przekraczającą 11 mln zł.

Szef tenisowego związku Mirosław Skrzypczyński przekonywał, że wybór Lecha Kaczyńskiego na patrona kortu „nie miał nic wspólnego z polityką”. „Chodzi wyłącznie o pamięć o prezydencie RP, który zawsze był zainteresowany tenisem” – tłumaczył w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Choć śledząc życiorys zmarłego w Smoleńsku byłego prezydenta, trudno znaleźć dowody jego szczególnej pasji akurat do tej dyscypliny sportu.

Jednak minister sportu Kamil Bortniczuk publicznie komplementował Skrzypczyńskiego za „bardzo odważną i wartościową inicjatywę”.

Nieopodal kortu umieszczono też tablicę z popiersiem Lecha Kaczyńskiego. A na niej napis: „By zwyciężała uczciwość”.

– Wiele osób z naszej branży boi się, że nadanie tym kortom imienia Lecha Kaczyńskiego było po prostu próbą politycznego „ustawienia się”, żeby nigdy nie zapłacić nam za wykonaną pracę – mówi Onetowi przedstawiciel jednej z firm biorących udział w budowie kortu.

Deal ze związkiem

Formalnie właścicielem obiektów tenisowych w położonych nieopodal Grodziska Mazowieckiego Kozerkach jest Fundacja De Arte Athletica.

Z kolei Polski Związek Tenisowy – na podstawie zawartych umów – zapewnił sobie pierwszeństwo użytkowania i nieodpłatne korzystanie z obiektu. – To zasługa naszego modelu biznesowego – mówi Onetowi Mirosław Skrzypczyński. – W budowę nie angażowaliśmy żadnych własnych środków. Nie będziemy też partycypować w kosztach utrzymania przez najbliższe 20 lat – wyjaśnia.

– Takim działaniem chcieliśmy uniknąć błędów, jakie popełniło wiele innych związków sportowych, w tym Polski Związek Kolarski, który najpierw wybudował tor w Pruszkowie, a potem popadł w finansowe tarapaty – dodaje prezes.

Sfinansowanie całego projektu na swoje barki wzięła więc fundacja De Arte Athletica, wspomagana publicznymi pieniędzmi.

"By zwyciężała uczciwość" - głosi napis umieszczony w Kozerkach
„By zwyciężała uczciwość” – głosi napis umieszczony w Kozerkach – Maciej Krüger

Awantura na budowie

Budowa od początku szła jednak z trudem. Według pierwotnych ustaleń kompleks miał powstać na początku tego roku. Generalnym wykonawcą projektu została firma budowlana „Antczak”. To znany w branży podmiot, działający na rynku od ponad 40 lat. Ma za sobą realizacje m.in. fabryk mebli, szpitali, nowoczesnych centrów logistycznych czy osiedli mieszkaniowych.

W trakcie budowy zrodził się konflikt. Fundacja De Arte zarzucała generalnemu wykonawcy opieszałość przy przeprowadzaniu prac, zagrażającą terminowi oddania kompleksu do użytku. Generalny wykonawca miał za to pretensję o coraz bardziej chaotyczne nadzorowanie budowy. Ostatecznie obie strony umówiły się na zmniejszenie pierwotnie założonego zakresu prac: od standardu „pod klucz” do stanu surowego zamkniętego.

To nie zakończyło jednak kłótni, które z biegiem czasu przeistoczyły się w otwartą wojnę, głównie o pieniądze. – Nie dziwi mnie, że inwestor nie zapłacił „Antczakowi” – mówi nam Mirosław Skrzypczyński, szef tenisowego związku, który sam był mocno zaangażowany w budowę ośrodka w Kozerkach. – Po prostu nie miał za co im zapłacić. Pan by płacił za coś, co nie zostało wykonane? – pyta nas Skrzypczyński.

Jego słowa nie wytrzymują jednak zderzenia z faktami.

Wielomilionowe długi

Wartość kontraktu z „Antczakiem” na budowę Centrum Szkoleniowego i kortu im. Lecha Kaczyńskiego wyniosła ponad 10 mln zł. Płatność – zgodnie z podpisaną umową – fundacja De Arte miała zrealizować w kilku transzach.

Z dokumentacji przebiegu budowy wynika, że przez większość okresu budowy inwestor wypłacał generalnemu wykonawcy wszystkie należne pieniądze. Nigdy nie zgłaszał zastrzeżeń do żadnej z wystawionych faktur. Dopiero po wypłaceniu niespełna 7 mln zł, na początku 2022 r., De Arte niespodziewanie przestała płacić.

Chwilę później, w lutym 2022 r., fundacja nagle wypowiedziała firmie „Antczak” umowę. Do dziś nie oddała generalnemu wykonawcy ogromnych należności, sięgających blisko 4 mln zł.

Sprawą zajął się sąd. Jak poinformowała Onet sędzia Monika Pawłowska-Radzimierska z Sądu Okręgowego w Łodzi, 15 lipca 2022 r. De Arte otrzymała nakaz zapłaty zaległości.

Z naszych informacji wynika, że na podstawie powyższego nakazu zapłaty komornik podjął już działania mające na celu zabezpieczenie środków z kont fundacji i przekazanie ich na depozyt sądowy.

Kort w Kozerkach
Kort w Kozerkach

Brak kontaktu

Zapytaliśmy przedstawicieli firmy „Antczak”, czy właściciel kortu centralnego im. Lecha Kaczyńskiego w jakiejkolwiek formie zapewnił ich, że płatność zostanie w końcu uregulowana.

Otrzymaliśmy odpowiedź: „Nie otrzymaliśmy takiego zapewnienia ani żadnych innych propozycji czy komunikatów. Generalnie trudno powiedzieć, żeby fundacja jakoś aktywnie się komunikowała w celu polubownego zamknięcia sprawy lub chociażby rozpoczęcia dialogu”.

Jarosław Lewandowski, doradca De Arte, odpowiedzialny za inwestycję w Kozerkach, tłumaczy w rozmowie z Onetem, że fundacja do wystawionego przez sąd nakazu zapłaty wniosła własne zarzuty. Wkrótce zostaną one rozpatrzone przez sąd.

– Ale jest coś jeszcze. Po odstąpieniu przez nas od umowy przeprowadziliśmy inwentaryzację. Wtedy okazało się, że „Antczak” zawyżył protokoły i wystawił zawyżone faktury. Nie mogliśmy więc przystać na wypłatę ustalonej wcześniej kwoty – mówi Lewandowski.

To zaskakujące tłumaczenie. Ustaliliśmy bowiem, że pod wszystkimi dokumentami dotyczącymi budowy i rozliczeń między De Arte a „Antczakiem” podpis złożył inspektor nadzoru budowlanego. Protokoły wraz ze szczegółowym wyliczeniem kwot zostały następnie przesłane do fundacji. Po ich sprawdzeniu i akceptacji podpisał je sam Jarosław Lewandowski.

Faktury zaczął podważać więc dopiero wówczas, gdy… sam je przyjął, zaakceptował i podpisał.

Ośrodek w Kozerkach
Ośrodek w Kozerkach – Maciej Krüger

Starcie z Rowitem

Pieniędzy za przeprowadzone w Kozerkach prace nie otrzymała także firma Rowit zajmująca się budową i renowacją kortów tenisowych. Początkowo była podwykonawcą generalnego wykonawcy, ale później na podstawie cesji umowę z nią przejęła fundacja De Arte.

Kontaktujemy się z właścicielem Rowitu Robertem Koszką. Ten nie chce rozmawiać o szczegółach współpracy z fundacją, ale potwierdza, że także czeka na wypłatę należności. Przed przystąpieniem do budowy uzyskał co prawda zaliczkę od generalnego wykonawcy — m.in. na zakup materiałów. Ale w ramach współpracy miał znaleźć i opłacić wykonawców, a także wykonać szereg prac.

Jego firma wykonała w Kozerkach kort o nawierzchni ceramicznej wraz z podbudową i systemem drenarskim. A w drugim etapie systemy drenarskie, nasypy i stabilizację gruntów pod korty tenisowe.

Według naszych informacji Rowitowi za przeprowadzone prace, odliczając kwotę przyjętej zaliczki, należy się kwota przekraczająca 100 tys. zł.

Jednak w rozmowie z Onetem Jarosław Lewandowski przekonuje, że to Rowit jest winny pieniądze fundacji De Arte, a nie na odwrót. – Sąd wydał już wobec nich dwa nakazy zapłaty – zarzeka się.

Sprawdziliśmy: faktycznie sąd wydał Rowitowi dwa nakazy zapłaty, ale… w związku z zupełnie inną budową. Nie mają one żadnego związku z rozliczeniami za pracę zrealizowaną w Kozerkach. O tym Jarosław Lewandowski w rozmowie z Onetem nie wspomniał.

Bannery o oszustwie

Pieniędzy nie otrzymał także Sławomir Brzoza, który od 2004 r. prowadzi firmę „Tech-Project” zajmującą się m.in. produkcją stabilizatorów gruntu. W budowie Centrum Szkoleniowego oraz kortu centralnego im. Lecha Kaczyńskiego uczestniczył jako podwykonawca Rowitu.

– Oni układali w Kozerkach sztuczną nawierzchnię, a my zajmowaliśmy się stabilizacją gruntu – mówi Onetowi pan Sławomir. – Wywiązaliśmy się z naszego zadania, ale Rowit, którego byliśmy podwykonawcą, nie zapłacił nam umówionych 216 tys. zł. Dopiero później dowiedziałem się, że z kolei Rowitowi za wykonaną pracę nie zapłaciła fundacja De Arte – przyznaje.

Jak wynika z dokumentów, firma pana Sławomira powinna otrzymać płatność najpóźniej 3 stycznia 2022 r. Dotąd nie zdołała jednak odzyskać ani złotówki. – Zadzwoniłem do przedstawiciela inwestora, pana Jarosława Lewandowskiego. Powiedziałem mu wprost: chcę odzyskać swoje pieniądze. On zapewnił mnie, że wszystko zostanie rozliczone – opowiada pan Sławomir.

– Ja zaznaczyłem jednak, że jeśli pieniądze ostatecznie nie trafią na moje konto, to będę chciał zabrać dostarczoną przeze mnie na budowę tzw. mieszankę stabilizacyjną z powrotem. Wtedy pan Lewandowski przyznał, że on już ją wykorzystał i zalał powierzchnię betonem. Następnie podpytałem, dlaczego dotąd nie zwrócili zaległej kasy Rowitowi. Zapowiedziałem też akcję protestacyjną w przypadku, gdyby ostatecznie mi nie zapłacili. Powiedział, że w taki sposób nie będzie ze mną rozmawiał i się rozłączył – dodaje właściciel firmy „Tech-Project”.

Jak poinformował nas Sławomir Brzoza, o problemach z płatnościami rozmawiał też z Mirosławem Skrzypczyńskim, który w mediach chwali się nowym ośrodkiem i zbiera publiczne komplementy od ministra sportu.

– Rozmawiałem z nim przez telefon. Obiecał, że spróbuje „załagodzić sytuację”. Poprosiłem o jakąś konkretną deklarację. Powiedział tylko: „nic takiego panu nie podpiszę, ja mogę być tylko mediatorem” – tłumaczy pan Sławomir.

W rozmowie z Onetem zapowiada, że jeśli nie odzyska swoich pieniędzy, na terenie obiektu wywiesi ogromne bannery informujące o oszustwie, do jakiego doszło przy budowie kortów.

W rozmowie z przedstawicielem Rowitu słyszymy zapewnienie, że firma będzie dążyć do wypłacenia zaległości swojemu podwykonawcy – firmie „Tech-project” należącej do pana Sławomira.

Nie wiadomo jednak, czy i kiedy sama zdoła odzyskać pieniądze od fundacji De Arte. Niewykluczone, że przeciwko fundacji Rowit wystąpi na drogę prawną.

Ośrodek w Kozerkach
Ośrodek w Kozerkach – Maciej Krüger

Nie zapłacili nawet geodecie

To jednak nie wszystko. Właściciel kortu za wykonaną pracę nie zapłacił także geodecie.

Według naszych ustaleń początkowo fundacja De Arte rozliczała się z nim za pośrednictwem generalnego wykonawcy, a więc firmy „Antczak”. Jednak gdy ta przestała otrzymywać płatności i ostatecznie zeszła z budowy, pieniądze przestały wpływać także na konto geodety.

Kontaktujemy się z geodetą Romanem Łopaciukiem. – Tak, to prawda. Zalegają mi z dwoma fakturami. Łącznie na kilkanaście tysięcy. Termin płatności? 15 lipca. Inwestor ponad miesiąc temu zapewnił mnie, że przelew zostanie wykonany „w ciągu 2-3 dni”. Nic takiego się nie wydarzyło – przyznaje.

– Czy zamierza pan dochodzić swoich praw na drodze sądowej? – dopytujemy.

– Nie mam wyjścia. Będę starał się przynajmniej odzyskać pieniądze z podatku VAT, bo zgodnie z przepisami musiałem uiścić podatek z obu niezapłaconych faktur – odpowiada.

W rozmowie z nami Jarosław Lewandowski zapewnił nas, że płatność wobec geodety zostanie zrealizowana. W chwili publikacji tego artykułu wciąż to nie nastąpiło.

Ośrodek w Kozerkach
Ośrodek w Kozerkach – Maciej Krüger

Wsparcie rządowe

Właściciele kortu centralnego im. Lecha Kaczyńskiego – pomimo swojego stylu działania – mogą liczyć na wsparcie ministerstwa sportu oraz Polskiego Związku Tenisowego.

Ministerstwo sportu zresztą 30 lipca 2022 r. samo pochwaliło się dofinansowaniem kortu — za pośrednictwem Twittera.

„Oficjalne otwarcie kortu centralnego im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i Narodowego Centrum Szkoleniowego PZT w Kozerkach za nami!! Inwestycja, która będzie służyć reprezentantom i reprezentantkom Polski , została dofinansowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki kwotą ponad 11 mln zł” – informował resort.

Minister sportu Kamil Bortniczuk, szef PZT Mirosław Skrzypczyński i słynna polska tenisistka Agnieszka Radwańska
Minister sportu Kamil Bortniczuk, szef PZT Mirosław Skrzypczyński i słynna polska tenisistka Agnieszka Radwańska – Radek Pietruszka

Nielegalny turniej

To jednak nadal nie wszystko. Według naszych ustaleń kort tenisowy, któremu nadano imię byłego prezydenta, wciąż nie otrzymał pozwolenia na użytkowanie. Oznacza to, że organizowane tam wydarzenia – w tym odbywający się w wakacje głośny Memoriał Pary Prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich – odbył się nielegalnie.

Zgodnie z przepisami, inwestor przed oddaniem obiektu do użytku musi uzyskać zezwolenie na użytkowanie obiektu. Jego wydanie poprzedza kontrola organu nadzoru budowlanego, w trakcie której sprawdzana jest poprawność przeprowadzonej budowy. Wcześniej inwestor nie ma prawa korzystać z inwestycji.

W przypadku kortu w Kozerkach organem, który powinien wydać pozwolenie, jest Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Grodzisku Mazowieckim.

Zwróciliśmy się do urzędu z pytaniem, czy obie inwestycje: Centrum Szkoleniowego PZT oraz kort centralny im. Lecha Kaczyńskiego, otrzymały wymagane pozwolenie.

W odpowiedzi inspektor Jarosław Roszczypała przesłał Onetowi listę inwestycji zrealizowanych przez fundację De Arte w Kozerkach, które uzyskały zezwolenia na użytkowanie. Nie ma wśród nich ani centrum szkoleniowego, ani kortu im. Lecha Kaczyńskiego.

Zapytaliśmy wprost: czy właściciele Centrum Szkoleniowego PZT, w tym kortu centralnego im. Lecha Kaczyńskiego uzyskali pozwolenie na ich użytkowanie? Inspektor poinformował nas, że inwestor nawet o to nie zawnioskował.

Inspektor powiadomił także o natychmiastowym podjęciu kontroli przez urząd w związku z przesłanymi przez Onet pytaniami.

Ustaliliśmy też, że inwestor – nawet gdyby złożył wymagany wniosek – nie miałby szans na pozytywne rozstrzygnięcie. By uzyskać zezwolenie, konieczne jest bowiem sporządzenie przez geodetę tzw. geodezyjnej inwentaryzacji powykonawczej terenu i budynków potwierdzających zgodność z projektem. Inwentaryzacji jednak nie wykonano.

To wszystko oznacza, że uroczystość otwarcia kortu – z udziałem ministra Kamila Bortniczuka i prezesa PZT Sławomira Skrzypczyńskiego, pod honorowym patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy – odbyła się nielegalnie. Właściciel obiektu nie miał prawa zorganizować także Memoriału Pary Prezydenckiej. Z formalnego punktu widzenia kort centralny im. Lecha Kaczyńskiego wciąż pozostaje bowiem… placem budowy.

A na terenie budowy mogą przebywać tylko osoby wykonujące czynności budowlane – posiadające odpowiednie kwalifikacje oraz przestrzegające przepisów BHP. Choćby tenisiści rozgrywali swoje mecze w kaskach, nie mieli prawa ich rozgrywać.

Radwańska wpakowana w kłopoty

Tymczasem 30 lipca 2022 r. na oficjalnym koncie ministerstwa sportu na Twitterze ukazał się film, w którym znana polska tenisistka Agnieszka Radwańska – w towarzystwie Kamila Bortniczuka – zaprasza kibiców do wzięcia udziału w Memoriale Pary Prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich Polish Open. Z oczywistych względów słynna polska tenisistka nie mogła być świadoma, że zachęca widzów do uczestnictwa w nielegalnej imprezie.

Co więcej, Agnieszka Radwańska była także dyrektorką sportową nielegalnie przeprowadzonego turnieju.

Jeden z naszych rozmówców z branży budowlanej: – Oni zorganizowali ten turniej na placu budowy. W głowie mi się to nie mieści. Tam nie powinno być ludzi! Proszę sobie wyobrazić, jaki skandal by wybuchł, gdyby ktoś przypadkowo złamał sobie rękę na trybunach. Po odkryciu prawdy na temat tego obiektu mógłby ubiegać się o ogromne odszkodowanie.

– Nie rozumiem jednego: jakim cudem inwestycja, która nie uzyskała pozwolenia na użytkowanie i tak naprawdę oparła się na pieniądzach wykonawców i podwykonawców, otrzymała jakiekolwiek wsparcie rządowe? – rozkłada ręce nasz rozmówca.

Przedstawiciel jednej z oszukanych firm: – To się wpisuje w szerszy obraz historii ostatnich kilku lat. Mamy państwo z kartonu i papieru. Czy uda nam się odzyskać pieniądze? Nie wiadomo. A gdy będziemy się o to upominać, zostanie to odebrane jako atak polityczny. Bo przecież nadano temu kortowi imię świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego. Cóż, sprytnie to zostało przeprowadzone.

O zorganizowanie turnieju w miejscu, do którego wstęp mają tylko odpowiednio zabezpieczeni pracownicy budowlani, pytamy prezesa PZT Mirosława Skrzypczyńskiego i inwestora Jarosława Lewandowskiego.

Ich odpowiedzi są zaskakujące.

Oczekując na wyjaśnienia Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Skrzypczyńskiego pytamy wprost, czy inwestycja posiada stosowne pozwolenie. – Z mojej wiedzy wynika, że tak. Inaczej przecież nie można byłoby z tych obiektów korzystać, a turniej nie zostałby zorganizowany – przekonuje nas.

– A co, jeśli się okaże inaczej? — dopytujemy.

– No to co wtedy? – pyta nas Skrzypczyński.

– W takiej sytuacji nie wolno korzystać z obiektów. Potrzebna jest kontrola organu nadzorującego, wydanie wymaganych dokumentów… Wyobraża pan sobie rozgrywanie meczów piłkarskich na Stadionie Narodowym, gdy ten był jeszcze placem budowy?

– Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie (dotyczące pozwolenia na użytkowanie w Kozerkach – red.), bo nie wiem, jakie w tej konkretnej sytuacji są wymagane dokumenty. Na pewno nie można rozgrywać zawodów na placu budowy. W Kozerkach jednak podczas turniejów wszystko było dobrze i bezpiecznie, o czym można było się przekonać, będąc na miejscu – opowiada szef związku.

I dodaje: – To jest szukanie dziury w całym. Czepialstwo. A zrobiliśmy imprezę, która tak pięknie poszła w świat…

Z kolei Jarosław Lewandowski mówi nam, że „korty nie wymagają pozwolenia na budowę i pozwolenia na użytkowanie”.

Jednak przeprowadzona w Kozerkach inwestycja to nie tylko korty, to też m.in. trybuny i cały kompleks wykorzystywany przez Polski Związek Tenisowy, na co w rozmowie z inwestorem kilkukrotnie zwracaliśmy uwagę. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w piśmie przesłanym do Onetu nie pozostawia złudzeń: w tym przypadku – „zgodnie z przepisami prawa budowlanego wymagane jest uzyskanie pozwolenia na użytkowanie w formie decyzji administracyjnej”.

Nasi rozmówcy z branży budowlanej, gdy opowiadamy im, jakie podejście do kwestii uzyskania pozwolenia na użytkowanie mają Jarosław Lewandowski i Mirosław Skrzypczyński chwytają się za głowy. – Słyszy pan, że to czepialstwo? Nie wiem nawet, jak to skomentować. W takim razie oni tworzą państwo w państwie i nie przejmują się już żadnymi przepisami – mówi jeden z nich.

List do ministerstwa

Docieramy do pisma, które wpłynęło do ministerstwa sportu już 5 maja 2022 r. – na niespełna trzy miesiące przed uroczystą inauguracją obiektu, uświetnioną osobiście przez Kamila Bortniczuka.

Pismo zostało zaadresowane wprost do ministra. Jego nadawcą jest firma „Antczak”.

W piśmie czytamy: „Jako były Generalny Wykonawca przedmiotowej inwestycji zawiadamiamy, że w naszej ocenie inwestycja jest realizowana z naruszeniem przepisów prawa budowlanego, których to konsekwencje mogą spowodować brak możliwości uzyskania pozwolenia na użytkowanie”.

Firma „Antczak” wniosła o zabezpieczenie przez resort sportu zapłaty swoich należności.

Minister na przesłane w maju pismo nigdy nie odpisał.

Wczoraj minister sportu poinformował Onet, że „zupełnie nie zna tej sprawy”.

„Ministerstwo przygotuje Panu taką odpowiedź, jaka jest zgodna z zakresem kompetencji i odpowiedzialności w tej sprawie ministerstwa. To, że sprawa dotyczy dofinansowanego obiektu sportowego nie oznacza, że w odniesieniu do niej pełnię rolę prokuratora, czy nadzoru budowlanego” – napisał w wiadomości przesłanej do naszej redakcji Kamil Bortniczuk.

30 lipca na Twitterze minister zachęcał, by wziąć udział w Memoriale.

Najpierw przemawiała Agnieszka Radwańska: „Serdecznie zapraszamy na turniej. […] Będzie co oglądać. Mnóstwo świetnych meczów i zawodniczek. Widzimy się!”.

Puenta należała do Bortniczuka: „Poza świetnymi meczami do zobaczenia także nowy topowy w skali Europy obiekt PZT Narodowe Centrum Szkolenia wybudowany przy współudziale ministerstwa”

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Więcej postów