Podstawowe zadania prezesa NBP – walka z inflacją i dbanie o wartość pieniądza

Glapiński: "Proszę nie mówić, że Glapiński się nie zna"

– Kiedy przeszło pięć lat obejmowałem stanowisko prezesa NBP przysięgałem – to fragment przysięgi – że we wszystkich działaniach będę dążył do rozwoju gospodarczego ojczyzny i pomyślności obywateli. W tej przysiędze nie ma tylko walki z inflacją – powiedział podczas środowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński. Mówił też m.in., że koniunktura w Polsce jest dobra, inflacja mocniej spadnie w 2023 r. Zaapelował także o nieatakowanie NBP. -Obniżanie autorytetu NBP jest antypolskie – stwierdził.

W przysiędze prezesa NBP nie ma tylko walki z inflacją i dbania o wartość pieniądza, ale jest też dążenie do rozwoju gospodarczego ojczyzny i pomyślności obywateli. Przypominam to szczególnie różnym „gorącym głowom”, które sugerują, że Narodowy Bank Polski powinien tak wysoko podnosić stopy procentowe i tak mocno mrozić gospodarkę, aby za wszelką cenę zdusić wzrost cen. Ale zgodnie z przysięgą nie jest tak, że trzeba to robić „za wszelką cenę” – powiedział podczas środowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński.

Glapiński: zbicie inflacji nie za cenę wysokiego bezrobocia 

W przekonaniu całego NBP nie jesteśmy skłonni zapłacić np. ceny wysokiego bezrobocia [w zamian za zduszenie inflacji – red.]

– mówił Glapiński dodając, że podobnie postępują wszystkie banki centralne na świecie.

Teoretycznie jest jakiś poziom stóp, który wprowadziłby gospodarkę gospodarkę w stan zamrożenia, recesji, wysokiego bezrobocia, spadku popytu na wszystko, no i zduszenia inflacji do niskiego poziomu nawet przy tym szalejących cenach gazu, prądu, paliw i żywności. Ale to są absurdalne pomysły

– wskazywał prezes NBP. Przekonywał też, że „wszystkie najważniejsze międzynarodowe instytucje i wszyscy rozsądni ekonomiści polscy zgadzają się z tym, że NBP zaczął podnosić stopy procentowe we właściwym momencie”. Wyjaśniał, że przedwczesne podnoszenie stóp w obliczu wysokiej niepewności mogłoby wpędzić gospodarkę w recesję i wysokie bezrobocie.

Zgodnie z wtorkową decyzją Rady Polityki Pieniężnej, referencyjna stopa procentowa NBP od środy 5 stycznia wynosi 2,25 proc. Oznacza to podwyżkę o 0,50 pp.

Stopy procentowe w Polsce urosły po raz czwarty z rzędu. W październiku 2021 r. główna stopa NBP poszła w górę z 0,10 proc. do 0,50 proc., w listopadzie wzrosła do 1,25 proc., a następnie w grudniu do 1,75 proc. 

Glapiński: inflacja na przyzwoitym poziomie dopiero w 2023 r.

Jak mówił w środę prezes NBP Adam Glapiński, zgodnie z obecnymi przewidywaniami NBP w pierwszym kwartale inflacja w Polsce przejściowo zmaleje (na skutek tarczy antyinflacyjnej), a następnie około czerwca nastąpi pik do poziomu powyżej 8 proc. Później tempo wzrostu cen ponownie będzie spowalniać, choć dopiero w 2023 r. inflacja będzie na „przyzwoitym, znacząco niższym poziomie”.

Ale proszę nie wyciągać w końcu 2023 r. wyciągać tych przewidywań i mówić, że Adam Glapiński powiedział tak i tak i w ogóle się nie zna. Mówimy to przy założeniu, że istnieją takie okoliczności, które teraz dostrzegamy. A nie, że pojawi się jakaś nowa wściekła pandemia cholery czy innej żółtaczki. Albo przeciwnie – może ktoś wymyśli jakieś nowe źródło energii, które otworzy przed nami niespotykane możliwości i świat nagle ruszy do przodu – zaznaczał prezes NBP. Mówił wręcz, że z góry może dać satysfakcję łapiącym go za słówka, że projekcje, które przedstawia na konferencji na pewno się w stu procentach nie sprawdzą. 

Alternatywą jest, że możemy ich nie przedstawiać, ale one są przecież potrzebne. Dają luksus, że widzimy, że jak się jakiś parametr zmienia, to nastąpi korekta w górę lub w dół – mówił prezes NBP.

Glapiński wyjaśniał także, że prognozy, które prezentuje, przygotowuje „wielotysięczny zespół NBP dysponujący najlepszą wiedzą”, a nie on sam „w domowym zaciszu”. Ubolewał jednak, że „każdy nieokrzesany człowiek może sobie myśleć, że ma wielką wiedzę i wszystkich pouczać”.

Wystarczy poczytać internet. To chyba Stanisław Lem kiedyś powiedział, że nie miał pojęcia, że ludzie są tak głupi, dopóki nie stworzono internetu – powiedział Glapiński.

Co ciekawe, te słowa Lema to popularny tzw. fake quote. Jak wyjaśniał choćby w 2020 r. Instytut Polska Przyszłości im. Stanisława Lema, pisarz nigdy tak nie powiedział.

Prezes NBP odniósł się także do krytyki działań jego i NBP przez niektórych ekonomistów.

Rozumiem cykl życia politycznego i to, że muszę podlegać atakowi. Ale proszę tego nie kierować do NBP, RPP i naszych analityków. Na Boga, obniżenie autorytetu NBP jest antypolskie. Ta instytucja musi być wyjęta ze sporów politycznych – powiedział Glapiński.

„Sytuacja polskiej gospodarki jest dobra”

Prezes NBP mówił też na środowej konferencji, że sytuacja gospodarcza Polski jest relatywnie dobra na tle innych krajów. 

Nasz PKB, nasz dochód narodowy, nasza zamożność – to rośnie szybciej niż w innych krajach. Odbudowaliśmy nasz PKB sprzed pandemii i on już jest większy. Nadrabiamy straty, które powstały w ciągu straconego 2020 roku – mówił Glapiński.

Podkreślał też, że „praktycznie nie ma w Polsce bezrobocia”. Dodawał jednak, że ta dobra koniunktura powoduje presję popytową na ceny. Tłumaczył, że dotychczasowe cztery podwyżki stóp mają na celu zastopowanie inflacji popytowej. Mówił, że były one „zdecydowane, ale rozważne”, które mają na uwadze rozwój polskiej gospodarki. 

Prezes NBP przypominał też, na co NBP nie ma wpływu.

Nie mamy żadnego wpływu na ceny gazu, ropy naftowej, elektryczności, produktów żywnościowych, transportu międzynarodowego, na zerwane więzi kooperacyjne w skali świata, na brakujące elementy do produkcji, na brak półprzewodników, na zamknięte porty w Chinach itd. – mówił Glapiński.

Co z kolejnymi podwyżkami stóp?

Nie chcemy, abyśmy przez nadmierne dawkowanie lekarstwa [podwyżki stóp – red.] spowodowali bezrobocie, nadmierne koszty społeczne – mówił Glapiński.

Część członków RPP była już skłonna patrzeć na obecny poziom stóp procentowych jako punkt krytyczny, powyżej którego śmiało podnosić ich już nie możemy, bo to grozi nadmiernym zmrożeniem aktywności gospodarczej, że wzrost kosztów obsługi kredytów przez dużą część ludności spowoduje uszczerbek popytu, który gospodarkę nadmiernie spowolni – dodawał prezes NBP.

Wskazywał, że nie wie, czy stopy będą nadal podnoszone. Mówił jednak, że w jego odczuciu główna stopa NBP na poziomie do ok. 3 proc. (a jeśli dynamika gospodarki jeszcze przyspieszy) nie spowoduje żadnych negatywnych skutków w gospodarce, choć oczywiście nieco spowolni wzrost gospodarczy Polski. Dodawał też, że on będzie namawiał Radę Polityki Pieniężnej do przynajmniej jeszcze jednej podwyżki stóp o minimum 0,50 pp.

Będzie kolejny rekordowy zysk NBP

Prezes NBP zdradził także, że zysk banku centralnego za 2021 r. będzie „znacząco wyższy” niż za 2020 r. Zysk NBP w 2020 r. wyniósł 9,3 mld zł i był rekordowo wysoki.

Glapiński powiedział, że ostateczna kwota zostanie podana po audycie, ale będzie to „więcej niż 10 mld zł”. Jak wyjaśniał, wysoki zysk to przede wszystkim efekt „nowatorskiego, bardziej dynamicznego systemu zarządzania rezerwami” walut i złota. 95 proc. zysku NBP trafia do budżetu.

gazeta.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!