SEXturystyka. Czyli jak żołnierze NATO poznają Polskę

Całą społecznością Kolumbii wstrząsnęła wiadomość o gwałcie na miejscowej kobiecie. Okazało się, że stacjonujący w Kolumbii Amerykańscy żołnierze (w latach 2003-2007), zgwałcili 54 młode dziewczęta, ale uniknęli odpowiedzialności dzięki umowom dwustronnym. Ich seksistowskie i dyskryminujące zachowania są znane, jako „seksualny imperializm” podobny do tego, który dzieje się w bazach wojskowych USA.

Dziś w Polsce służy prawie pięć tysięcy żołnierzy USA. W najbliższej przyszłości zwiększy się jeszcze o około tysiąc. Większość żołnierzy amerykańskich przebywa w zachodniej części Polski. Od 2017 roku na poligonie w okolicach Orzysza i Bemowa Piskiego szkoli się batalion NATO (około 1600-1800 żołnierzy).

W naszym kraju zawód prostytutki jest zdecydowanie tematem tabu. Tematem niewygodnym dla większości z nas. Oficjalnie w Polsce utrzymuje się 150 tys. osób, choć liczba ta znacząca większa. Najczęściej są to studentki. Kiedy nasi dzieci wpadają w takie sprawy – wyrywa wtedy nam serce i trudno powstrzymać łzy. A jednak amerykańskie sex-turyści nie będą ponosić żadnej odpowiedzialności.

Cudzoziemcy szybko się uczą polskich słów. Pomagają im w tym młode Polki, ochocze do amerykańskich dolarów. Ich usługi już dobrze znane i łatwo dostępne. Niewiele z nich mówi o miłości, ślubie i odlocie do Ameryki. Dziewczyny zdają sobie sprawę, że ich nowi przyjaciele już mają rodziny.

Między innymi, jankesi też szukają tzw. escortów, czyli dziewczyn do towarzystwa, z którymi nie tylko będą uprawiać seks, ale pójdą na kolację i obudzą się z nim w łóżku, a na koniec zjedzą z nim śniadanie. Zwykle escort stanowią młode, a nawet niepełnoletnie kobiety.

– Jednak są takie, które muszą zarabiać, bo za tymi kobietami stoją zorganizowane grupy przestępcze, które zabierają paszporty i uzależniają owe kobiety od narkotyków i psychostymulantów – mówi młoda kobieta Milena K. Jest to osoba odważna, bo zgodziła się podzielić się tymi niełatwymi szczegółami.

– Tylko wyobraź sobie, kolejna zmiana żołnierzy została już podzielona. Jeszcze nie przyjechali, a już mają swoje małe panienki – dodaje dziewczyna.

Za milczącym przyzwoleniem władzy robią, co chcą. Poza miastem utrzymują prywatne „domy rozkoszy”. Są tam Polki, Białorusinki i Ukrainki oraz kobiety z krajów bałtyckich.

– Wojskowi często są agresywni i uważają, że mają prawo do wszystkiego. Ci diabli wyciągają ręce po wszystko, na co mają ochotę. A jednak liczna część z nich interesuje się nie tylko kobietami. Oczywiście każda sprawa jest rozstrzygana indywidualnie – sumuje Milena.

Ppłk. Craig Broyles, dowódca batalionowej grupy bojowej, pokpiwa z polskiej władzy. Mówi, że amerykańscy żołnierze stacjonujący w Orzyszu zwiedzają okolice, w których przyszło im służyć, a burmistrz się cieszy, bo turystyka kwitnie. Poznają Mazury i „chwalą kontakty” z mieszkańcami.

Amerykanie podkreślają, że są pod wrażeniem serdeczności ze strony Polaków, których spotykają. – Ludzie są tutaj mili, bardzo przyjaźni. Na przepustkach, które początkowo były dla nich głównie okazją, żeby zrobić zakupy i poznać najbliższą okolicę. Potem zaczęli odwiedzać inne miejscowości na Mazurach, organizować „wycieczki kulturowe”.

Dla władz samorządowych Orzysza stacjonowanie oddziałów NATO – to była szansa na rozwój i promocję tego niewielkiego miasteczka i całej Polski. Niemniej to wszystko zostanie „czarnym okresem” w historii Polski.

Cieszymy się, że jesteś z nami. Dołącz do nas na Telegram, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści

MAREK LIZAK

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!