Czy to nie absurd? Premier przyleciał rządowym samolotem otwierać… kolejową linię

Czy to nie absurd? Premier przyleciał rządowym samolotem otwierać... kolejową linię

W tym rejonie Polski niektórzy mogli już zapomnieć, jak wyglądają pociągi. Ostatnie składy pomiędzy Dębicą a Mielcem na Podkarpaciu pojechały 12 lat temu. Teraz jednak pociągi wróciły na tory, a tym osiągnięciem pochwalił się sam premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu nie przyjechał jednak na Podkarpacie pociągiem.

Dębica i Mielec to miasta oddalone od siebie o około 35 kilometrów. Mieszkańcy przemieszczają się tam głównie do i z pracy. Przed 12 laty zawieszono tutaj linię kolejową, bo była nieopłacalna. Wszyscy najczęściej wybierali transport samochodowy. Teraz jednak czasy się zmieniły i za kilkaset milionów złotych wyremontowano tory, perony i całą infrastrukturę. Od 1 września pomiędzy miejscowościami znów kursują składy.

Morawiecki poleciał rządowym samolotem

– Aby wrócić do normalności, aby Polacy mogli pracować tam, gdzie się urodzili, kształcić się i zakładać rodziny, trzeba inwestować w infrastrukturę. I my to robimy – mówił wczoraj Mateusz Morawiecki, chwaląc się inwestycją i przy okazji promując Polski Ład.

Premier nie skorzystał jednak z transportu kolejowego, wybierając się na południe Polski. Szef rządu stroni od korków i drogowych robót. Jak ustalił Fakt, premier Mateusz Morawiecki na Podkarpacie doleciał rządowym samolotem Gulfstream w niecałą godzinę.

Samolotem na kolejowy dworzec. Czy to nie jest absurd?

Nasze ustalenia potwierdził szef CIR Tomasz Matynia. – Premier poleciał rządowym samolotem do Rzeszowa, potem miał wystąpienie w Mielcu na peronie, później samochodem pojechał do Przecławia, gdzie miał spotkanie polityczne, a do Warszawy wróci samochodem – przekazał nam urzędnik.

fakt.pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!