Wybory w Niemczech. Jak zagłosują Polacy?

Wybory w Niemczech. Jak zagłosują Polacy?

26 września do urn wyborczych w Niemczech pójdą także imigranci z Polski. Co wiemy o ich preferencjach wyborczych?

– To będą moje pierwsze wybory w Niemczech – mówi DW Danuta Burgard, która w maju tego roku uroczyście odebrała akt nadania obywatelstwa Niemiec od prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera. Mieszka w Niemczech od ponad 20 lat. Chce uczestniczyć w wyborze tych, których decyzje mają wpływ na jej życie. – Ponieważ zbliżam się powoli do emerytury, to zależy mi na partii, która w jakiś sposób zabezpieczy i podwyższy emerytury, skróci czas oczekiwania na emeryturę – mówi. W polskich wyborach Burgard już nie bierze udziału, choć ma podwójne obywatelstwo. 

– Interesuję się kampanią wyborczą i czasem skłaniałam się ku jednej partii, a czasem ku innej – przyznaje. Ale na kilka dni przed wyborami zapowiada, że pewnie postawi krzyżyk przy chadecji CDU/CSU, mimo że jako kandydat na kanclerza bardziej niż chadek Armin Laschet podoba jej się socjaldemokrata Olaf Scholz. – Szkoda, że Angela Merkel odchodzi na emeryturę. Dobrze pełniła swoją funkcję. Mogłaby jeszcze porządzić ze cztery lata – dodaje Burgard.

Polacy w czołówce

Polacy tworzą największą po Turkach grupę imigrantów w Niemczech. Liczbę osób pochodzących z Polski szacuje się na 2,2 mln (z Turcji na 2,8 mln). Ci, którzy posiadają niemieckie obywatelstwo i ukończyli 18 lat, mogą głosować w wyborach do Bundestagu. Są wśród nich także osoby o podwójnym obywatelstwie. 

Wśród 60,4 mln uprawnionych do głosowania w wyborach 26 września około 7,4 mln, a zatem 12 procent, to osoby o imigranckim pochodzeniu. Wyborców z tej grupy przybywa (w wyborach w 2017 roku stanowili oni nieco ponad 10 proc., a w 2013 roku – 9 proc.), a powodem mogą być zmiany w przepisach o niemieckim obywatelstwie z 2000 roku.

Ilu uprawnionych do głosowania to imigranci z Polski? Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego z roku 2019 wynika, że w Niemczech mieszkało 1.189.000 osób powyżej 18. roku życia z niemieckim obywatelstwem i polskim „tłem migracyjnym”. Oznacza to, że one same lub przynajmniej jedno z rodziców w momencie urodzenia nie posiadało niemieckiego obywatelstwa.

Polacy to druga co do wielkości grupa wyborców z cudzoziemskim rodowodem. Większą stanowią jedynie imigranci z byłego Związku Radzieckiego, których jest o ponad milion więcej.

Jak głosują Polacy?

– Nie wiadomo, ile z tych osób idzie na wybory i na kogo głosuje – mówi DW prof. Magdalena Nowicka,zajmująca się kwestiami migracji i transnacjonalizmu na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie. – Brakuje reprezentatywnych badań dla osób polskiego pochodzenia. Nie ma też badań odnoszących się do motywacji głosowania na daną partię – wyjaśnia. Zauważa, że lepiej zbadano pod tym względem wyborców tureckiego pochodzenia czy późnych przesiedleńców z byłego ZSRR.

Na kogo postawią krzyżyk imigranci z Polski? Na kogo postawią krzyżyk imigranci z Polski?

Niemieccy badacze zaznaczają, że przez długi czas preferencje wyborcze imigrantów podlegały utartym wzorcom – późni przesiedleńcy (wśród nich także ci z Polski) głosowali ponadprzeciętnie często na chadecję, a imigranci z Turcji – na socjaldemokrację (SPD). Badania z ostatnich lat wskazują już na polityczną mobilność wyborców z migracyjną przeszłością. Taką zmianę preferencji naukowcy interpretują jako „proces normalizacji”, bo cechuje ona także wyborców bez migracyjnej przeszłości. 

W badaniach bliskiej CDU Fundacji im. Konrada Adenauera (KAS) przeprowadzonych w 2015 i 2019 roku, a dotyczących także Polaków, takie zmiany preferencji są widoczne. W tym czasie poparcie dla SPD u wyborców pochodzących z Polski spadło z 28 do 9 procent. Dla porównania: w grupie wyborców bez migracyjnej przeszłości poparcie dla tej partii zmalało z 25 do 18 proc.

Inna tendencja zarysowała się wśród partii chadeckich – tutaj poparcie ze strony wyborców pochodzących z Polski wzrosło z 50 do 57 proc. Wyraźne przesunięcia są widoczne także w przypadku innych ugrupowań – poparcie dla partii Lewica zmalało z 8 do 4 proc., natomiast znacznie wzrosło dla Zielonych – z 7 do 26 proc. Z kolei poparcie dla skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) wzrosło z 3 do 4 proc.

Niska frekwencja

Jak wynika z badań Rady Ekspertów ds. Migracji i Integracji (SVR), wyborcy z migracyjną przeszłością rzadziej korzystają z prawa do głosowania. Tylko 65 proc. uprawnionych imigrantów przyznało, że wzięło udział w wyborach do Bundestagu w 2017 roku. Wśród Niemców bez cudzoziemskich korzeni liczba ta sięgała 86 proc.

Kiedy naukowcy z KAS zapytali dwa lata temu o udział w wyborach, wśród uprawnionych do głosowania z polskim rodowodem 10 proc. odpowiedziało, że nie pójdzie na wybory, a 13 proc. nie wiedziało na kogo będzie głosować.

Jednym z powodów niższej frekwencji może być fakt, że w kampanii wyborczej niemal nieobecne są tematy związane z migracją. – Od kiedy pojawiła się w Niemczech AfD, obserwujemy, że politycy starają się wykluczyć migrację z tematów wyborczych, jako ten, na którym szybko mogą zyskać populiści – mówi Magdalena Nowicka. Dodaje jednak, że wspomina się o braku wykwalifikowanych pracowników na niemieckim rynku pracy.

Zmobilizować Polaków

Katarzyna Werth, radna CDU w Loecknitz (Meklemburgia-Pomorze Przednie) i współzałożycielka Polsko-Niemieckiego Stowarzyszenia na rzecz Kultury i Integracji zwraca uwagę, że w jej regionie wielu Polaków poszło na wybory samorządowe w 2019 roku (jako obywatele UE mają prawo udziału w wyborach lokalnych). Jednak zainteresowanie najbliższymi, niedzielnymi wyborami do Bundestagu oraz parlamentu kraju związkowego jest słabe.  

W samym przygranicznym Loecknitz i okolicach osiedliło się w minionych latach około 600 Polaków z regionu Szczecina, przeważnie nie mają jeszcze obywatelstwa niemieckiego. Według Werth trudno w ogóle uzyskać z gmin dane na temat tego, ilu jest obywateli niemieckich wśród osób pochodzenia polskiego. – To ważne dane, bo można na ich podstawie określić, kto może głosować w wyborach federalnych i do landtagu. Ja wierzę, że Polaków można zmobilizować do udziału – dodaje. – Będę musiała się tego podjąć i włożyć dużo siły w to, by przybliżyć temat polityki krajowej Polakom na pograniczu. 

W mediach społecznościowych Werth stara się regularnie przypominać o wyborach i informować, jak się głosuje. Minione miesiące i pandemia koronawirusa pokazały, że także ta „większa polityka”, jak mówi polska działaczka, ma wpływ na codzienne życie mieszkańców regionu pochodzących z Polski. Rząd kraju związkowego w Schwerinie wprowadzał obostrzenia pandemiczne, które mocno utrudniły przemieszczanie się przez granicę polsko-niemiecką. 

Młoda Polonia chce mieć głos

Zwiększenie partycypacji Polaków w Niemczech w życiu społecznym i politycznym to cel młodych zaangażowanych działaczy polonijnych, jak Joanna Szymańska z projektu Info Point Polregio w Nadrenii Północnej-Westfalii. – Mam potrzebę współdecydowania o tym, co się tutaj dzieje – mówi Szymańska. – Czujemy się częścią tego regionu, który kształtujemy i my chcemy tutaj chodzić na wybory. 

Podkreśla, że tylko partycypacja polityczna i społeczna spowoduje, że problemy, które nurtują licznych Polaków mieszkających w Niemczech będą zauważone i rozwiązywane. 

Według Szymańskiej udział Polaków w wyborach w Niemczech jest „bardzo znikomy”. Ubolewa, że nie prowadzi się badań nad udziałem w życiu politycznym migrantów z Polski, którzy mają obywatelstwo niemieckie. Polska Sieć Federalna na rzecz Partycypacji i Spraw Socjalnych, w której działa Szymańska, przed wyborami przygotowała ankiety z pytaniami do niemieckich partii politycznych, związane z Polakami i Europejczykami w Niemczech. Na wyniki trzeba jeszcze poczekać.

dw.com

Więcej postów