Gen. Skrzypczak: Błaszczak gra pod dyktando Putina

Gen. Skrzypczak: Błaszczak gra pod dyktando Putina

W odpowiedzi na manewry Zapad-2021 minister obrony Mariusz Błaszczak podwyższył stan gotowości Wojsk Obrony Terytorialnej, a żołnierze 12. Dywizji ze Szczecina zostali przerzuceni na wschodni poligon. – To nie są najlepsze decyzje. Gramy tak, jak dyktuje nam Putin – mówi w rozmowie z Onetem gen. Mirosław Różański.

  • Wkomponowanie tego w retorykę antyrosyjską związaną z manewrami Zapad nie ma żadnego uzasadnienia z operacyjnego punktu widzenia. Nikt brygady lekkiej nie wysyłałby w rejon konfliktu – przekonuje gen. Waldemar Skrzypczak
  • To, że Rosja posiada potencjał wojskowy wie każdy. Pytanie, czy posiada wolę jego użycia – mówi gen. Mieczysław Gocuł o podawanej liczbie 200 tys. żołnierzy, biorących udział w manewrach Zapad-2021
  • Im więcej ćwiczących białoruskich i rosyjskich wojsk, tym większa szansa na zdobycie informacji na temat potencjalnego przeciwnika. Dlatego, nasza armia w tym kierunku powinna skierować wszystkie siły i środki – uważa gen. Mirosław Różański

Rosyjsko-białoruskie manewry Zapad-2021 w piątek rozpoczęły się jednocześnie na 14 poligonach: dziewięciu w Rosji i pięciu na Białorusi. Według informacji rosyjskiego ministerstwa obrony bierze w nich udział ok. 200 tys. żołnierzy oraz 80 samolotów i śmigłowców. Zaangażowanych będzie 760 jednostek sprzętu, w tym 290 czołgów i 15 okrętów. Ćwiczenia potrwają do 16 września.

Gen. Gocuł: Rosja bardzo wyraźnie nam to dziś mówi

– Rosja założyła w tym ćwiczeniu kilka celów. Najważniejszy, to pokazanie Zachodowi, jak łatwo może się zmobilizować do rozmiaru mogącemu zagrozić NATO. Chce w ten sposób wysłać przekaz: „Żadnych ruchów wokół Białorusi, Krymu, Ukrainy. To my jesteśmy spadkobiercą potęgi Związku Radzieckiego i to jest nasza strefa wpływu” – wyjaśnia gen. Mieczysław Gocuł, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

– Federacja Rosyjska bardzo wyraźnie nam to dziś mówi, przygotowując struktury wojskowe do szybkiej mobilizacji wojska, przerzutu na znaczne odległości i do działań zaczepnych – podkreśla były szef Sztabu Generalnego. Stanowczo jednak sprzeciwia się temu, że polscy politycy wywołują atmosferę strachu wśród społeczeństwa w związku z ćwiczeniami Zapad.

Zdaniem gen. Gocuła takie właśnie emocje może budzić decyzja ministra obrony Mariusza Błaszczak o podwyższeniu gotowości bojowej Wojsk Obrony Terytorialnej oraz przerzuceniu 12. Dywizji Zmechanizowanej ze Szczecina na poligon w Nowej Dębie pod Rzeszowem, gdzie odbywają się obecnie ćwiczenia o kryptonimie Ryś.

– Ryś to ćwiczenia wojskowe, a ja jestem za tym, by wojsko ćwiczyło. Nie ma znaczenia, na którym poligonie. Natomiast wkomponowanie tego w retorykę antyrosyjską związaną z manewrami Zapad nie ma żadnego uzasadnienia z operacyjnego punktu widzenia. Nikt brygady lekkiej nie wysyłałby w rejon konfliktu – uważa gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

Gen. Różański: wpisujemy się w narrację rosyjską

Wtóruje mu gen. Mirosław Różański, były dowódca Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. – Ćwiczenie Zapad odgrywa fenomenalną rolę propagandową. Putin uzyskał to, co chciał. Mam tu na myśli histeryczne reakcje polskich rządzących, które sprawiają, że wprowadza się duży element niepewności w społeczeństwie. Bądźmy jednak realistami – zastrzega gen. Różański.

– Zapad, to ćwiczenie cykliczne, odbywające się co cztery lata. Rosjanie je wykorzystują do sprawdzenia spójności NATO i Unii Europejskiej. Natomiast decyzje, jakie są dziś podejmowane przez ministra obrony narodowej, dotyczące przyśpieszonych ruchów wojska, wysyłania żołnierzy na granicę Białoruską, według mnie, nie są najlepszym rozwiązaniem. Wpisujemy się w narrację rosyjską i gramy tak, jak dyktuje nam Putin – uważa gen Różański.

Emocje związane z ćwiczeniami Zapad potęguje też trwający od kilku tygodni kryzys na granicy polsko-białoruskiej związany z imigrantami.

Gen. Skrzypczak: siła propagandy Putina, na którą nie ma odpowiedzi

– Tego co się dzieje wokół ćwiczeń Zapad nie należy łączyć z tym, co się dzieje na naszej wschodniej granicy. To są dwie różne operacje. Jedna faktyczna, czyli migranci przy naszej wschodniej granicy przywożeni przez reżim Łukaszenki, by zdestabilizować nasz kraj. To element wojny hybrydowej. Natomiast manewry Zapad jest to ćwiczenie cykliczne, które ma raczej wymiar propagandowego uderzenia na Polskę i kraje NATO. Uderzenie jest tak skuteczne, że nasze media powielają bezkrytycznie wszystko, co podają media rosyjskie – mówi gen. Waldemar Skrzypczak.

– Jednym głosem mówią, że 200 tys. rosyjskich żołnierzy stoi u naszych granic. Widać tu siłę propagandy Putina, na którą my nie mamy żadnej odpowiedzi. Pytam, gdzie jest trzeźwa wojskowa ocena sytuacji, gdzie jest wywiad i kontrwywiad. Siła propagandy rosyjskiej jest nieprawdopodobna. Powala naszych polityków i media – dodaje były dowódca Wojsk Lądowych.

„Podawana obecnie informacja o liczebności żołnierzy nie polega na prawdzie”

Jednak tegoroczne ćwiczenia Zapad rzeczywiście mogą robić wrażenie, ponieważ mają największy z dotychczasowych rozmach. Liczba żołnierzy i sprzętu, jaka została w nie zaangażowana jest bezprecedensowa. Rosjanie użyli też najnowocześniejszego sprzętu, w tym robotów bojowych. Jednak i tu nasi rozmówcy nie widzą powodów do niepokoju.

– Mówiąc o 200 tys. ćwiczących wojsk rosyjsko-białoruskich, trzeba mieć świadomość, że elementy tego ćwiczenia trwają już od kilku tygodni. Podawana obecnie informacja o liczebności żołnierzy nie polega na prawdzie. Ponadto wojska te nie znajdują się tylko przy granicy z Białorusią lecz na znacznie szerszym obszarze rosyjskiego okręgu wojskowego – mówi gen. Różański.

Gen. Gocuł porównał zaś obecne manewry Zapad do tych, które odbywały się w 2013 r. Rosja zgłosiła wtedy do OBWE (Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) na ćwiczenia 12,5 tys. żołnierzy. Wymógł to na niej Dokument Wiedeński o wymianie informacji, przyjęty w 1990 r. W rzeczywistości jednak w manewrach Zapad ćwiczyło wówczas 130 tys. żołnierzy armii rosyjskiej i białoruskiej.

– Wtedy również myliśmy przekonanie, że Rosja jest gotowa do działań zaczepnych o wysokiej gotowości. Musimy sobie jednak uświadomić, że 200 tys. żołnierzy w skali rosyjskiej i białoruskiej armii, to niewiele. Nie chodzi o liczbę żołnierzy, chodzi o struktury, które biorą udział w ćwiczeniu. To, że Rosja posiada potencjał wojskowy wie każdy. Pytanie, czy posiada wolę jego użycia – mówi gen. Gocuł.

„Nasza armia w tym kierunku powinna skierować wszystkie siły i środki”

Wojskowi, z którymi rozmawiał Onet podkreślają też, że każde ćwiczenie wojskowe państwa, które jest dla nas potencjalnym zagrożeniem powinno być swoistym poligonem i okazją do potwierdzania już posiadanych informacji bądź zdobywania nowych.

– Im więcej ćwiczących białoruskich i rosyjskich wojsk, tym większa szansa na zdobycie informacji na temat potencjalnego przeciwnika. Dlatego, nasza armia w tym kierunku powinna skierować wszystkie siły i środki – uważa gen. Różański i dodaje: – Mamy systemy rozpoznawcze, których nosicielami są samoloty F-16 i całkiem niezłe systemy radarowe oraz służbę wywiadu wojskowego. Na tym skupiłbym główny wysiłek w zakresie naszej aktywności, a nie kierował pododdziały zmechanizowane w rejon granicy – dodaje.

Podobnego zdania jest gen. Skrzypczak. Twierdzi, że gdyby dziś odpowiadał za armię na pewno poprawiłby poziom zdolności bojowej jednostek wojskowych, ale w miejscach ich stałej dyslokacji. – Skupiłby też uwagę na tym, aby mieć wiarygodne informacje z wywiadu i rozpoznania NATO – podkreśla.

Rolę współpracy Polski z Sojuszem przy okazji rosyjsko-białoruskich manewrów podnosi również gen. Gocuł. – Nasi politycy przy okazji ćwiczenia Zapad popełnili masę błędów. Powinni byli skorzystać ze swoistej biblii wojskowej, jaką jest książka reagowania kryzysowego NATO. W ramach art. 4 należało zgłosić potrzebę konsultacji i wymusić na Radzie Północnoatlantyckiej strategiczną ocenę sytuacji przez dowódcę sił NATO w Europie. Jeżeli ta ocena wskazywałaby na zagrożenie, to należało poprosić Sojusz o realizację, zgodnie z procedurą, opcji reagowania kryzysowego. Tego nie zrobiliśmy. Napięliśmy muskuły, zupełnie niepotrzebnie. Podwyższenie gotowości WOT, to po prostu śmieszna propaganda – kwituje były szef Sztabu Generalnego.b

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*