Wybory 2020. Sondaże pokazują wyrównaną walkę do samego końca

Andrzej Duda czy Rafał Trzaskowski? Sondaże prezydenckie nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o to, kto wygra wybory 12 lipca. Porównujemy ostatnie badania przed rozpoczęciem ciszy wyborczej.

Sondaże na kilkadziesiąt godzin przed rozpoczęciem głosowania w praktyce pokazują remis ze wskazaniem na jednego lub drugiego kandydata. Wszystko wskazuje na to, że o wyniku wyborów zdecyduje bardzo wąskie grono wyborców, którzy będą wywodzić się z grupy osób niezdecydowanych. Wielu z nich to tzw. wyborcy ostatniej chwili, którzy dokonają wyboru na chwilę przed lub nad samą kartą do głosowania. Ich absencja w lokalu wyborczym również będzie mieć kluczowe znaczenie dla ostatecznego rezultatu.

Ostatnie badania pokazują, że to od 3 do nawet 11 proc. osób, które zamierzają wziąć udział w wyborach. Kandydaci mają coraz mniej czasu na ich przekonanie. Prof. Antoni Dudek i prof. Jarosław Flis w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przewidują, że  kluczowa jest mobilizacja nowych wyborców  .

Na pięć ostatnich sondaży w trzech z nich wygrywa  Andrzej Duda . W dwóch pozostałych zwycięzcą jest  Rafał Trzaskowski . Różnica między kandydatami jest niewielka. Zdecydowana większość będzie publikowana w ostatni dzień kampanii wyborczej.

 W tabeli przedstawiamy wszystkie sondaże dot. II tury publikowane w ostatnim tygodniu przed wyborami 12 lipca. 

Wyniki te w znaczący sposób nie odbiegają od  pomiarów prowadzonych przed I turą wyborów  , choć różnica między politykami potrafiła być większa, wykraczając poza granicę błędu statystycznego.

Jeśli w pomiarach nie uwzględnimy osób niezdecydowanych różnica maleje jeszcza bardziej, do ok. 1 pkt proc. Sondaże pokazują, że o wygranej mogą decydować dziesiętne.

 W tabeli przedstawiamy wszystkie sondaże dot. II tury bez osób niezdecydowanych, publikowane w ostatnim tygodniu przed wyborami 12 lipca. 

 Na których sondażach polegać?  Pod uwagę można wziąć kilka czynników. Pierwszy z nich to data przeprowadzenia. Precyzyjniejsze będą te wykonane tuż przed rozpoczęciem ciszy wyborczej. Kolejny to prognozowana frekwencja. Można się spodziewać, że dokładniejsze są te celujące w rezultat zbliżony do I tury, gdy w głosowaniu wzięło udział 64,51 proc. uprawnionych. Wskazówką może być też  porównanie sondażowych wyników przed I turą z ostatecznymi danymi PKW  .

Żeby uzmysłowić sobie, jak niewielka różnica dzieli kandydatów wystarczy przeliczyć ich procenty na liczby. Dla przykładu posłuży opublikowany w środę sondaż IBRiS dla „Polityki” przeprowadzony 4 lipca. W nim Andrzej Duda wygrywa z Rafałem Trzaskowskim wynikiem 48,7 do 47,8 proc. Niezdecydowanych jest 3,5 proc. Bez nich rezultat sondażu to 50,5 do 49,5 proc. Zakładana frekwencja to 65,4 proc.

Gdyby tyle osób wzięło udział w wyborach i tak miał wyglądać wynik niedzielnego głosowania, 1 pkt proc. różnicy oznacza ok. 193 tys. głosów. Mniej więcej tyle mieszkańców liczą sobie Kielce (195 tys.), Rzeszów (193 tys.) lub powiat nowotarski (192 tys.).

Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 1100 respondentów. Biorąc pod uwagę deklaracje o udziale w wyborach swoje preferencje przedstawiło 719 osób. Na Dudę wskazało 350, na Trzaskowskiego 344, swojego kandydata nie ma jeszcze 25. Oznacza to, że o takim, a nie innym wyniku zdecydowała różnica sześciu uczestników sondażu.

Warto zaznaczyć, że margines błędu na takiej próbie wynosi 3 proc. Oznacza to, że różnica między kandydatami we wszystkich badaniach mieści się w granicach błędu statystycznego. Nic nie jest przesądzone.

FAKT.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!