Kanibal z Essen może wychodzić z więzienia. Został wegetarianinem

Informatyk z Niemiec przed laty trafił do więzienia za zabójstwo oraz zjedzenie własnej ofiary. Otrzymał wyrok dożywocia, jednak ostatnio dostał od sądu pozwolenie na całodniowe przepustki. Więzienie opuszcza w przebraniu.

Do szokującego czynu doszło w 2001 roku. Informatyk z Essen w Niemczech, Armin Meiwes został zatrzymany za zabójstwo oraz zjedzenie innego mężczyzny. Podczas procesu wyznał, że od dziecka kanibalizm znajdował się w jego fantazjach.

Ofiarą okazał się 57-letni inżynier. Mężczyźni skontaktowali się za pomocą internetu. Wszystko zostało zaplanowane. Armin Meiwes zamieścił ogłoszenie, w którym wyjaśnił, że poszukuje ochotnika, którego będzie mógł zabić i zjeść. Po dwóch latach zgłosił się do niego mężczyzna. Eksperci uznali, że występował u niego skrajny masochizm i zaburzenia psychiczne. Ofiara przed śmiercią miała także ochotę zjeść część własnego ciała.

Armin Meiwes z Essen zabił oraz zjadł swoją ofiarę

Mężczyzna poderżnął gardło swojej ofierze. Następnie mięso przyrządził i spożywał przez kolejne tygodnie. W sądzie opowiadał ze szczegółami o swoich wrażeniach z posiłków. W jego domu policja znalazła szczątki ofiary oraz nagranie morderstwa. Eksperci sądzą, że Meiwes cierpi na kompleks niższości i zaburzenia emocjonalne, a poprzez zjedzenie ofiary, chciał przejąć jego osobowość.

Początkowo sąd wydał wyjątkowo łagodny wyrok. Meiwes miał spędzić w więzieniu jedynie osiem i pół roku za zabójstwo typu uprzywilejowanego. Mężczyzna przyznał się do winy, ale zaznaczył, że jego ofiara sama chciała zostać zabita i zjedzona. Opinia publiczna była oburzona tak niską karą. W kolejnej instancji wyrok zmieniono na dożywocie.

Armin Meiwes obecnie przebywa w zakładzie karnym w Kassel. Jak donosi „Bild”, mężczyzna został wegetarianinem i ma opinię wzorowego osadzonego. Sąd zezwolił ostatnio na jego całodniowe przepustki, podczas których Meiwes posługuje się przebraniem.

O2.Pl

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*