Poseł Bakun: Ukraińcy twierdzą, że Polska chce powtórzyć Krym na Kresach

Poseł Kukiz’15 Wojciech Bakun w rozmowie z KRESAMI.PL, odnosząc się do przebiegu ostatniego polsko-ukraińskiego zgromadzenia parlamentarnego we Lwowie zwraca uwagę na wyraźnie niewłaściwe zachowanie części ukraińskich deputowanych.

W miniony weekend we Lwowie odbyło się kolejne IX posiedzenie polsko-ukraińskiego zgromadzenia parlamentarnego. Współprzewodniczący Zgromadzenia, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki i wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy Oskana Syrojid podpisali wspólne oświadczenie. Wyrażono w nim m.in. potępienie rosyjskiej aneksji Krymu i zaangażowania FR w konflikt w Donbasie i wsparcie dla wysiłków Ukrainy na rzecz odbudowy integralności terytorialnej, a także jej dążeń do integracji z UE i NATO. Podkreślono też konieczność jak najszybszego wprowadzenia w UE ruchu bezwizowego dla Ukraińców, zalecono służbom granicznym i celnym zapewnienie wspólnej pracy przejść granicznych dla obywateli i pojazdów, a także potępiono „wszelkie przejawy dyskryminacji, ksenofobii lub inne rodzaje nietolerancji i uprzedzeń wobec Ukraińców w Polsce i Polaków na Ukrainie, w tym fakty wandalizmu wobec symboli narodowych i ważnych dla naszych narodów miejsc pamięci oraz zalecają parlamentarzystom obu krajów szybko reagować na takie przypadki”. Ponadto, potwierdzono również „gotowość do sprzyjania popularyzacji wspólnych, bohaterskich stron przeszłości i teraźniejszości, a także wspólnych tragedii naszych narodów w celu dalszego wzmacniania atmosfery przyjaźni, wzajemnego zrozumienia i historycznego pojednania między naszymi narodami” , a także zachęcono „doprowadzenia wspólnych działań na wszystkich poziomach uhonorowania ofiar tragicznych wydarzeń z przeszłości, w których ucierpieli Ukraińcy i Polacy, w tym uczczenia ich pamięci na Ukrainie i w Polsce”.

Poseł Kukiz’15 Wojciech Bakun w rozmowie z Kresami.pl zwraca uwagę, że strona ukraińska, która przygotowywała Zgromadzenie Parlamentarne Polski i Ukrainy, w dużej części zgłaszała postulaty do podpisanego dokumentu.  Dodał, że część postulatów była również po stronie polskiej – dotyczy to również godnego upamiętnienia miejsc pamięci. Zwraca jednak uwagę, że był jednym z polskich parlamentarzystów, którzy wyrazili nadzieję, że „nie mówi się tu o miejscach pamięci, o których wszyscy myślimy” – czyli członków OUN-UPA.

– Na to nie będziemy się zgadzać, bo są one niezgodne z polskim prawem – powiedział poseł Bakun dodając, że jak najbardziej można rozmawiać np. o zwykłych ukraińskich cmentarzach. Podczas spotkania mowa była również o polskim cmentarzu wojskowym w Mościskach.

Poseł Bakun oraz część polskich posłów chcieli także porozmawiać ze stroną ukraińską na temat sytuacji słynnych lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich, m.in. z merem Lwowa Andrijem Sadowym. Pierwszego dnia wizyty polskich parlamentarzystów na Ukrainie miało odbyć się spotkanie z Sadowym, który nie przybył na nie, co tłumaczono winą „warunków atmosferycznych”. Z kolei drugiego dnia, podczas posiedzenia uczestniczył w nim bardzo krótko.

– Był tam dosłownie kilka minut, powiedział swoje kilka słów, a po chwili gdzieś zniknął i do końca posiedzenia już się nie pojawił – relacjonuje Bakun. – To właśnie do niego była skierowana duża część pytań, m.in. o sprawy kościoła pw. Św. Marii Magdaleny, plebanię przy parafii św. Antoniego itd. Byliśmy we Lwowie i była dobra okazja ku temu, żeby zapytać o to mera miasta, w którego gestii to leży. Spodziewaliśmy się, że z jego strony będzie jakakolwiek chęć rozmowy. Ale nie – pan Sadowy szybko opuścił spotkanie – mówi poseł. Jego zdaniem szkoda także, w kontekście sprawy ochrony miejsc pamięci, że nie pojawił się minister Światosław Szeremeta, który również miał swój udział w sytuacjach z tym związanych.

Bakun zwrócił uwagę, że ukraińscy deputowani w trakcie spotkania oczerniali Przemyśl, m.in. w związku z incydentami, do których doszło przy okazji ostatniej procesji i manifestacji Ukraińców. Przeciwko temu poseł stanowczo zaprotestował:

– Przemyśl był odmieniany przez wszystkie przypadki przez ukraińskich, a niestety częściowo również polskich parlamentarzystów. Nie zgadzam, żeby szkalować dobre imię miasta po jednym incydencie i tworzyć jakąś aurę Przemyśla jako miasta antyukraińskiego. To jest wierutne kłamstwo. W Przemyślu Polacy i Ukraińcy żyją obok siebie od lat. Specjalnie zwracałem się do odpowiednich służb z zapytaniem, czy faktycznie miały w tym mieście takie sytuacje, jak te opisywane przez ukraińskie media, np. o rzekomym wybijaniu szyb czy niszczeniu samochodów. Nie ma takich zgłoszeń – to jedno wielkie kłamstwo. Które powiela zarówno strona ukraińska, jak i – niestety – polska.

Poseł powiedział, że faktycznie do incydentu doszło podczas ukraińskiej procesji, przy czym został on przez media przejaskrawiony. – Natomiast to, że później władze miasta odwołały koncert zespołu „Ot Vinta” nie oznacza jakiegoś odebrania Ukraińcom z Przemyśla swobód obywatelskich, jak to przedstawiała część ukraińskich deputowanych. Niektórzy z nich twierdzili nawet, że Polska w ogóle nie dba o mniejszość ukraińską, a oni bardzo dbają o Polaków na Ukrainie – mówi Bakun. – Ukraińcom zwrócono cerkiew, Pałac Biskupi, Narodnij Dom, mają szkołę z ukraińskim językiem nauczania, organizują swoje imprezy – jaka krzywda dzieje się Ukraińcom w Polsce? – dodaje i zaznacza, że próbuje się tworzyć jakąś ostrą linię podziału, której nie ma. Powiedział też, że kolejne posiedzenie wspólnego zgromadzenia parlamentarnego odbędzie się w przyszłym roku właśnie w Przemyślu.

Zdaniem Bakuna, zachowanie niektórych deputowanych ukraińskich było co najmniej niewłaściwa. Jako przykład podaje zachowanie ukraińskiej deputowanej Podorjak, która wyraziła obawy ws. Karty Polaka i tego, że można na jej podstawie starać się o polskie obywatelstwo. – Zaznaczyła, że na Ukrainie nie można mieć podwójnego obywatelstwa stwierdziła, a oni zauważają takie sygnały i są na nie wyczuleni,  bo podobnie Rosja robiła z Krymem. Jej zdaniem Polska zamierza teraz zrobić podobnie – mówi poseł. – Powiedziała, że polonizujemy im Kresy, które w przyszłości chyba będziemy chcieli od Ukrainy odciąć – dodał.– Zareagowałem na to mówiąc, że jest to bezzasadne porównanie, zwyczajnie obraźliwie dla strony polskiej – relacjonuje Bakun dodając, że podobnie zareagowała również Małgorzata Gosiewska z PiS.

Ponadto, ukraińska deputowana używała również jako porównania sytuacji na Zakarpaciu mówiąc, że są tam całe regiony, gdzie nie mówi się po ukraińsku, tylko po węgiersku czy po rumuńsku twierdząc, że Polacy chcą zrobić to samo, wydając Karty Polaka. – Starałem się jej wytłumaczyć, że w ogóle nie zrozumiała intencji Karty Polaka, która przede wszystkim nie jest skierowana do osób nie czujących związków z Polską. Rozumiem, że niestety jest to często nadużywane, ale jej założeniem nie jest polonizacja Ukraińców, tylko przywracanie Polakom ich minimalnych praw. Poza tym, polskie obywatelstwo jest dla osób, które chcą się osiedlić w Polsce na stałe, a nie dla tych, którzy chcą przyjechać i wracać na Ukrainę. To zupełne niezrozumienie tematu – mówi Bakun.

Poseł Kukiz’15 powiedział również, że strona ukraińska generalnie krytykowała film „Wołyń”. – Niestety, część naszych parlamentarzystów grzecznie temu potakiwała – zaznacza.

Odnosząc się do kwestii, że w dokumencie nie zawarto żadnych konkretnych postulatów strony polskiej, m.in. dotyczących polskich miejsc pamięci na Ukrainie czy zwrotu polskich obiektów, jak np. kościół pw. Św. Marii Magdaleny we Lwowie powiedział, że kwestia ta została poruszona w dezyderacie do polskiego MSZ, co na tamten czas uznano za wystarczające.

– Myślę, że to dobry punkt wyjścia, ponieważ kiedy my będziemy przygotowywać kolejne posiedzenie w Przemyślu, to zostanie przygotowany podobny list intencyjny, w której strona polska powinna zaapelować m.in. o zwrot kluczowych polskich obiektów we Lwowie. A także przedstawić dużo więcej swoich racji. Można np. poruszyć temat Związku Ukraińców w Polsce, dlatego, że np. jednak z ukraińskich deputowanych mówiła wprost, że to od ZUwP i Piotra Tymy czerpała dane nt. rzekomej wielkiej agresji względem Ukraińców w Przemyślu i w Polsce. Jeśli to źródło przekazuje takie informacje, no to mamy problem – mówi Bakun. Jego zdaniem warto też w takiej sprawie, jak zwrot polskich obiektów, przygotować konkretniejsze pismo.

MAREK TROJAN

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*