3% PKB na obronność to około 50-55 mld PLN budżetu MON

Pan Minister Obrony Narodowej wygłosił niesłychanie ważną deklarację, z którą nie tylko w pełni wypada się zgodzić, ale co więcej, należy sugerować więcej i więcej, ponieważ sprawa dotyczy wydatków na obronność.

Pan Minister zadeklarował, że będziemy dążyć jako państwo do podniesienia wydatków na obronność do poziomu 3% PKB z aktualnego poziomu 2% PKB, tj., budżet Ministerstwa Obrony Narodowej mógłby wynosić około 50-55 mld PLN, co stanowi bardzo duża zmianę w stosunku do obecnych około 36 mld PLN.

Sprawa wynikła na konferencji prasowej podsumowującej szczyt NATO, a bezpośrednio jest odniesieniem się osób zarządzających państwem, do słów pana Jarosława Kaczyńskiego z niedawnej konferencji prasowej, gdzie Tenże powiedział – jako osoba prywatna i zwykły Poseł (co podkreślił), że należy zwiększyć wydatki na obronność. To zostało przez pana Ministra podchwycone, jednakże Jego deklaracja dotyczy możliwości, tj., jak stan finansów publicznych będzie na to pozwalał, wówczas znajdą się dodatkowe środki, które będą przeznaczane na obronność do docelowej wartości wskaźnika 3% jako optimum umożliwiającego zwiększenie liczebności armii.

To są bardzo dobre wiadomości dla Wojska Polskiego, jednakże powstają pytania o budżet, albowiem o ile jeszcze da się z niego wydusić na 500+, przy założeniu że gospodarka się nie załamie, to skąd wziąć dodatkowe kilkanaście miliardów na MON? To jest pytanie na które nie ma łatwej odpowiedzi, chociaż jeżeli dojdzie do zapowiadanej przez rząd operacji ujednolicenia opodatkowania i składek, wówczas można tak zmienić zasady opodatkowania i oskładkowania, jak również zasady dostępności do rozmaitych ulg, żeby pojawiły się stosowne zasoby finansowe, uwolnione w ten sposób.

Byłoby o wiele prościej, gdyby rząd mógł drukować pieniądze – luzować ilościowo Złotego, ale nie może. Wówczas mielibyśmy możliwość lekkiego napompowania inflacji wydatkowaniem środków na obronność, już na same płace to byłoby bardzo dużo, bez większego ryzyka skutków gospodarczych. Ponieważ pieniądze wydane na zbrojenia i na Wojsko – jeżeli są wydawane w ramach zamkniętego układu gospodarczego jakim jest strefa waluty danego państwa – nie są szkodliwe dla gospodarki. Jeżeli wydaje się je w sposób rozsądny, czyli przez lata – stopniowo, do progu bezpieczeństwa. To mogą mieć jako wydatek charakter neutralny, a w praktyce być istotnym bodźcem dla gospodarki. Jest to najtańszy sposób finansowania własnej armii, przy czym trzeba mieć świadomość, że to nie będzie w dłuższej perspektywie czasowej bez wpływu na inflację. Jeżeli jednak wydaje się środki, głównie na te produkty, które są wytwarzane krajowo – bez udziału zagranicznych części i czynników produkcji, wówczas istnieje poważna szansa na napędzenie gospodarki, bardziej niż się ją obciąży. Przynajmniej w początkowym okresie inwestycji, co zrobiono np. w Niemczech w latach 1933 – 1939. W naszym przypadku nikt nie myśli o takiej skali, jednakże racjonalne alokowanie kwot luzowanych ilościowo (drukowanych), mogłoby znacznie ulżyć budżetowi. W efekcie mielibyśmy określoną ilość zmodernizowanego i nowego uzbrojenia i amunicji, jak również więcej, lepiej przeszkolonego wojska.

Za te dodatkowe kilkanaście miliardów Złotych, można sfinansować najważniejsze programy zakupowe, jak okręty podwodne, systemy rakietowe – wszystkich planowanych podsystemów, kupić więcej elektroniki i uzbrojenia precyzyjnego na tzw. pierwszą dobę konfliktu. Być może udałoby się kupić więcej samolotów? Przede wszystkim jednak należy zainwestować w wojska lądowe oraz ich zdolność walki z dobrze opancerzonym i wysoko mobilnym nieprzyjacielem, działającym w warunkach przewagi własnego lotnictwa, czołgów, wozów pancernych i artylerii, w tym rakietowej dalekiego zasięgu. Jest to wielkie wyzwanie, jednakże mamy już w kraju produkowane – bardzo nowoczesne systemy bomb/dronów i inne rodzaje uzbrojenia precyzyjnego, które właściwie wykorzystane i w dużej ilości, zgodnie z projektowanymi zasadami użycia (rój), mogą w stopniu znaczącym zmienić obraz współczesnego pola walki.

Wydatków na pewno nie zabraknie, pieniędzy bardzo szybko będzie mało. Niestety stopień degradacji w naszej armii jest poważny, o czym zresztą mówił sam pan Minister Obrony Narodowej, zaraz po objęciu funkcji. Jest się czym martwić i jest w co inwestować. Potrzebujemy szerokiego konsensusu społecznego i politycznego, w rodzaju „Naród z Armią, Armia z Narodem”. Jeżeli do tego udałoby się wykorzystać wzrost wydatków na obronność z rozwojem krajowego przemysłu, to moglibyśmy mówić o sukcesie.

KRAKAUER

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*