Kobieta pobita przez wojskowego? Rutkowski robi show w Lublinie

Piotr P. żołnierz z Lublina miał na oczach policjantów pobić byłą partnerkę Agnieszkę R. Wcześniej, jak twierdzi Rutkowski, uprowadził jej trzyletnie dziecko. „Detektyw” krytykuje policje, ta odpowiada

 – Piotr P. należy do kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego. W ubiegły piątek brutalnie pobił matkę trzyletniej Weroniki i okładał pięściami chłopaka, który staną w jej obronie…

Wszystko na oczach policjantów, którzy w żaden sposób nie zareagowali – mówił Krzysztof Rutkowski, detektyw bez licencji, podczas zwołanej przez siebie w poniedziałek konferencji prasowej.

Kłótnia rodziców o dziecko

Do zdarzenia doszło przed jednym ze sklepów niedaleko Zalewu Zemborzyckiego. – Nie mam z córką żadnego kontaktu i nie wiem, gdzie jest. W maju Piotr P. ją uprowadził. Stąd w miniony piątek, gdy przypadkowo zobaczyłam dziecko przed sklepem podeszłam do niego i próbowałam zabrać. Wtedy P. wyrwał mi córeczkę z rąk, a mnie uderzył. Cały czas mną szarpał i w pewnym momencie rzucił o ziemię. Policja w żaden sposób nie pomogła mi odzyskać dziecka – skarżyła się podczas konferencji Agnieszka R.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze próbowali uspokoić sytuację. Niestety w wyniku przepychanki rodziców ich dziecko uderzyło głową w szybę. Dziewczynkę trzeba było przetransportować karetką do szpitala. Ojciec dziecka nie chciał się jednak na to zgodzić, bo stwierdził, że nic jej nie jest. Mężczyzna był agresywny. Stąd mundurowi musieli użyć siły. Ostatecznie trzylatka trafiła do szpitala, gdzie na szczęście okazało się, że nic poważnego się nie stało.

Pobicie, którego nie było? Policja odpowiada

– To była bardzo emocjonalna i trudna interwencja, zresztą tak jak zawsze, gdy na miejscu zdarzenia są dzieci. Tylko dzięki stanowczej postawie policjantów, udało się zaprowadzić spokój i porządek i co najważniejsze sprawić, by rodzice pojechali z dzieckiem do szpitala – informuje Renata Laszczka – Rusek, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie. Gdy po badaniach dziecko trafiło z ojcem do domu, Agnieszka R. powiedziała mundurowym, że została zaatakowana przez byłego partnera. Miała otarcia naskórka na ręce i nodze. Następnego dnia kobieta pojawiła się w komisariacie by złożyć odpowiednie zawiadomienie. – Kiedy funkcjonariuszka zapytała ją, czy były partner jej groził i czy rzeczywiście ją pobił, kobieta zaprzeczyła, mówiąc, że została popchnięta i przewróciła się – dodaje Laszczka – Rusek. Ponadto jak twierdzi pani rzecznik policjanci nie mogli zabrać dziecka ojcu, bo nikt nie pozbawił go władzy rodzicielskiej.

WYBORCZA.PL

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*