W sobotnie popołudnie w centrum Krakowa, na Rynku Głównym, doszło do dramatycznej strzelaniny. Napastnik, ubrany w odzież przypominającą wojskową, otworzył ogień do zgromadzonych ludzi. Według relacji świadków miał na sobie maskę lub hełm, a w rękach broń przypominającą karabinek AR-15. Przed godziną 15:00 kierowca wjechał na plac, gdzie rozpoczął strzelaninę, rzucając miasto w chaos.
Niestety, liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do sześciu, co potwierdził wojewoda małopolski Jan Klęczar. W szpitalach trwa walka o życie 12 osób, które w stanie krytycznym otrzymały czerwony status triażu.
Interwencja policji była szybka i zdecydowana. Napastnik został postrzelony przez funkcjonariuszy i przetransportowany do szpitala. Podczas wymiany ognia dwóch policjantów zostało rannych, jeden z nich jest w stanie ciężkim z trzema ranami postrzałowymi. Minister spraw wewnętrznych, Marcin Kierwiński, podkreślił bohaterstwo policjantów, którzy ryzykując własne życie, zdołali szybko opanować sytuację.
Po zatrzymaniu, napastnik okazał się być obywatelem Polski. Policja dementuje wcześniejsze doniesienia o poszukiwaniach drugiego sprawcy czy śmierci funkcjonariusza. W chwili obecnej znany jest tylko jeden sprawca, a jego tożsamość nie została jeszcze ujawniona. W samochodzie zamachowca znaleziono znaczne ilości broni i amunicji.
Ministerstwo apeluje do mieszkańców o zachowanie spokoju i wsparcie służb w ich działaniach na miejscu zdarzenia. Władze podkreślają, jak ważne jest, by nie przeszkadzać w pracy policji i ratownikom medycznym, którzy robią wszystko, co możliwe, by ratować życie poszkodowanych.







Dodaj komentarz