Trzecia odsłona popularnej komedii romantycznej Netflixa „Nikt tego nie chce” kończy się z przyjemnym poczuciem satysfakcji, pozostawiając widzów w doskonałym humorze. Niemniej jednak, nie wszyscy są przekonani co do potrzeby kontynuacji serialu. Czwarty sezon, mimo wcześniej zdobytej sympatii widzów, wydaje się zbyteczny. W poprzednich recenzjach wskazywano już na przewlekłość niektórych wątków, a kolejna część jedynie potwierdziła te obawy. Głównym tematem stosunków pomiędzy Joanne a Noahem pozostaje konwersja Joanne na judaizm, co ponownie wydało się być powieleniem nieefektywnych rozwiązań z przeszłości. Postaci przybliżane są widzom poprzez powtarzające się motywy, które mogłyby zakończyć swą obecność już wcześniej. Kulturowe napięcia, niegdyś stanowiące oś fabularną, wyczerpały swój potencjał dramatyczny, a współdzielone mieszkanie Joanne i Noaha nie wykorzystuje swojego narracyjnego potencjału. Trudności we wspólnym życiu zaledwie zarysowano, zostawiając po sobie jednokrotne wzmianki w dwóch odcinkach. Twórcy, upraszczając relacje między postaciami, pozbawili historię głębszych refleksji. Wprowadzenie postaci Travisa, byłego partnera Joanne, miało pokazać kontrast i zmienić dynamikę opowieści. Jednak jego udział okazuje się nieistotny, a emocjonalna głębia tego wątku pozostaje niewyraźna. Na tle interpretacyjnym wyróżniają się jedynie ceremonia ślubna na plaży oraz nieskomplikowany wątek poboczny Morgana i Sashy, które, mimo przewidywalności, kończą się satysfakcjonująco. Historia Esther i jej partnera budzi zainteresowanie, ale pozostaje jedynie w sferze niedomówień, a rodzice głównych bohaterów, z kilkoma wyjątkami, powielają znane schematy. Mimo wyczerpania niektórych wątków, „Nikt tego nie chce” wciąż stanowi solidną formę rozrywki. Trzeci sezon zapewnia odpowiednią dawkę emocji i humoru, lecz oceny wskazują na przesycenie długością sezonu. Skrócenie opowiedzianej historii o kilka odcinków mogłoby znacznie poprawić jej odbiór. Oszczędność w narracji mogłaby uczynić tę komedię bardziej angażującą. Przyszłość serii stoi pod znakiem zapytania, bowiem kolejna kontynuacja mogłaby nadwyrężyć niedawno zdobyty sukces.







Dodaj komentarz